Strona Główna ˇ Forum ˇ Zdjęcia ˇ Teksty ˇ Szukaj na stronieWtorek, Styczeń 22, 2019
Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Forum
  Wszystkie teksty
  Mapa serwisu

Ilustracje
  Galeria zdjęć
  Album
  Stare mapy
  Stare pieczęcie

Teksty
  Historia
  Przodkowie
  Czasy Pawlikowskich
  Czasy przedwojenne
  II wojna światowa
  Po wojnie
  Zasłużeni Milnianie
  Adolf Głowacki:
Milno - Gontowa
  Ze starych gazet

Plany zagród
  Mapka okolic Milna
  Milno - Bukowina
  Milno - Kamionka
  Milnianie alfabetycznie
  Gontowa
  Gontowianie alfabetycznie

Literatura
  papierowa
  z internetu

Linki
  Strony o Kresach
  Przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe

Konktakt
  Kontakt z autorami

Na stronie
Milno na Podolu
Najnowszy użytkownik:
Beata Fatyga
serdecznie witamy.

Zarejestrowanych Użytkowników: 141
Nieaktywowany Użytkownik: 0

Użytkownicy Online:

maria 6 dni
Kazimierz 1 tydzień
Zakrzewski 3 tygodni
artdeco926 6 tygodni
Oksana 7 tygodni
kasia3112 tygodni
Marlena13 tygodni
matheo215 tygodni
Remek20 tygodni
wnoog21 tygodni

Gości Online: 18

Twój numer IP to: 100.24.46.10

Artykuły 330
Foto Albumy 63
Zdjęcia w Albumach 1855
Wątki na Forum 40
Posty na Forum 111
Komentarzy 529
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Zagłosuj na nas

KRESY

Przemyt drzewa przez granicę koło Gontowy 1875
Przemyt drzewa przez granicę koło Gontowy 1875


List Kajetana Rogalskiego, rządcy dóbr Milno, do "Gazety Narodowej"




[źródło: Gazeta Narodowa. Rok XIV. Nr. 11. We Lwowie, Piątek dnia 15. Stycznia 1875. Zachowano oryginalną pisownię.]

Ze Zbaraża.

Donosimy wam o sprawie, dla miasta i okolicy bardzo dotkliwej. Skutkiem nierozważnej gospodarki lasowej w naszych stronach, okazał się dotkliwy brak drzewa bukowego i opałowego, zwłaszcza gdy tak liczne tutaj gorzelnie wiele drzewa pochłaniają. Ażeby temu niedostatkowi zapobiedz a oraz nie zły zrobić interes, kupiec tutejszy i dzierżawca Iwanczan, p. Sereth, zakupił znaczne przestrzenie lasów za kordonem, i zaopatrywał Zbaraż z okolicą w drzewo: opałowe sąg na ośm fur chłopskich za 4 złr., dąb płatwiany za l złr., podwalina na 14 łokci długa, oprawna, 10 do 12 cali, za 2 złr. Cóż się jednak dzieje? Nagle namiestnictwo zakazuje transportu drzewa z lasów Iwanczan i Oleksiniec z powoda, jakoby ztąd powstała zaraza bydła w powiecie brodzkim. Osłupieliśmy. Ze strony c. k. starostwa tutejszego, do którego Iwańczany należą, skonstatowano bowiem, że wywóz drzewa z lasów zakordonowych odbywał się pod ścisłą kontrolą przepisaną; bydła rogatego w zimie tam nie pasą, słowem, zaraza bydła rogatego w powiecie brodzkim nie mogła powstać z owego wywozu drzewa.

Słychać tutaj na pewne, że zakaz ów spadł z namiestnictwa bez wiadomości starostwa, co jest niebywałem, tudzież, że zarządzono go skutkiem złośliwej denuncjacji pewnego człowieka, który ma około 600 skarłowaciałych dębów do sprzedania, dla dobra - publicznego, a sprzedać ich na żaden sposób nie może! P. Sereth, choć niechrześcianin, ofiarował na tegorocznych pogorzelców zbarazkich sto dębów dorodnych - podczas gdy ów człowiek, choć chrześcianin, ze swych karłów ani jednego nie dał.

Cały Zbaraż, cała okolica są w ogromnym kłopocie przy terazniejszych mrozach.




[źródło: Gazeta Narodowa. Rok XIV. Nr. 22. We Lwowie, Czwartek dnia 28. Stycznia 1875. Zachowano oryginalną pisownię.]

Milno 22. stycznia. (Odpowiedź na korespondencję ze Zbaraża w Gazecie Narodowej w nr. 11 z d. 15. bm. umieszczonej):

Autor rzeczonej korespondencji gniewa się w niej mocno, z powodu zamknięcia rogatki pogranicznej znajdującej się pod samą Gątową (powiat brodzki), jednak już na gruncie kobylańskim w powiecie zbarazkim, którą to rogatką od lat kilku odbywa się wywóz drzewa do kraju z lasów za kordonem, przy samej granicy powiatów Brodzkiego i Zbarazkiego położonych, a przez p. Srula Sereta i spółkę za bezcen zakupionych. Korespondent ten twierdzi, a co go najmocniej gniewa, to, że ów zakaz spadł niespodzianie bez wiedzy i inicjatywy starostwa zbarazkiego, a to w skutek polecenia Wys. namiestnictwa, przyczyny zaś tego przypisuje ów obrońca waldgeszeftów pana Sereta, z którym go prawdopodobnie jakiś interes lub zagadkowa solidarność wiążą, (gdyż zaprawdę trudno inaczej przypuścić, aby z taką złośliwością bezinteresownie lichej sprawy, albowiem przeciw interesowi i dobru ogółu bronić można) - denuncjacji jakiegoś człowieka, który ma 600 sztuk dębów karłowatych do sprzedania. Tym razem niech się i na mnie sprawdzi przysłowie: "uderz o stół, nożyce się odezwą." I rzeczywiście wypito do mnie! Zarzucić komuś denuncjację, nie mając do tego uzasadnionego powodu, a zasłaniając się przed surową odpowiedzialnością za to wyrażenie się frazesem "Słychać tu na pewno etc., etc.", jest niegodziwie, i to mnie właśnie zniewoliło do wystąpienia niniejszego.

Mając zaszczyt od lat kilku być inspektorem pogranicznym od katastru bydła, i jakkolwiek jedynie z poczucia obywatelskiego dla dobra kraju bezpłatnie funkcjonuję, spełniam sumiennie i bezwzględnie dotyczące obowiązki, i dlatego też już w roku 1873 dowiedziawszy się o różnych bezprawiach i nadużyciach jakie się z powodu otwarcia granicy dla przewozu drzewa z lasu za kordonem do pana Sereta i spółki należącego, i ztąd dowolnej komunikacji z zakordonem działy, jawnie przeciw temu wystąpiłem, podawszy dotyczące szczegóły i fakta gospodarki powyższych spekulantów w owym lesie, które zawleczenie zarazy na bydło z zakordonu do kraju spowodowały, do publicznej wiadomości, a mianowicie w korespondencjach do Dziennika Polskiego, które w nr. 142 z 19. czerwca, w nr. 177 z 30. lipca i w nr. 258 z 6. listopada 1873 r. umieszczone były, - prócz tego i do c. k. władz w powyższej sprawie z obowiązku relacjonowałem. Nie denuncjowałem więc, lecz występowałem jawnie jako oskarżyciel, mając dobro całego kraju na względzie, a miałem do tego bezwzględnego kroku pewną podstawę, a widząc co się dzieje, przewidywałem, że skutkiem tego i dowolnej komunikacji tutejszych żydów i chłopów z zakordonem, zaraza na bydło, która tam nigdy prawie nie ustaje, do kraju zawleczoną zostanie i co też rzeczywiście w 1873 było nastąpiło. Mieliśmy więc zarazę na bydło w Kobyli i Berezowicy w powiecie zbarazkim i w Gątowie w brodzkim, w miejscowościach przy samej granicy moskiewskiej położonych.

Nie jest moją winą i rzeczą tłumaczyć c. k. władze, co wobec szerzącej się zarazy na bydło, księgosuszu w powiecie brodzkim spowodowało do zamknięcia granicy i istniejących rogatek w zdłuż pogranicza od Brodów do Gątowy; i do wydania takiego samego nakazu i w sąsiednim powiecie zbarazkim. Ośmielę się twierdzić, że nic innego jak tylko logiczna konsekwencja i potrzeba, albowiem zamknięta rogatka dla wywozu drzewa pomienionego w powiecie zbarazkim, znajduje się tuż pod samą Gątową powiatu brodzkiego, z której korzystała znaczna część ludności tegoż powiatu, będąca obecnie w okręgu zarazą bydła dotkniętego. Sądzę jednak, że podobny krok energiczny wobec teraz grasującej zarazy na bydło w powiecie brodzkim, jak wyżej powiedziałem, jedynie w celu dobra ogółu podjęty, obywatela miłującego dobro kraju tak wielce gniewać nie powinien, a tylko ci w podobnem położeniu znajdować się mogą, którzy jedynie własny interes i własną korzyść na oku mają, a do których właśnie bez kwestji owych spekulantów i handlarzy drzewa, jakkolwiek są już teraz i dzierżawcami dóbr, i ciebie panie autorze złośliwej korespondencji zaliczyć by wypadało. Czy jest logicznie występywać publicznie, gdyby nawet nie w obronie własnego interesu, lecz jakiejś całej, okolicy, przeciw rozporządzeniom władzy, która w obecnym wypadku dobro i bezpieczeństwo całego kraju miała i ma na względzie? Prawda, że nie?

Wstydź się więc mój panie, a raczej było zdolności swe gazeciarskie próbować na innem polu, w ważniejszych sprawach krajowych, których nie mało u nas odłogiem leży!! Podnieść muszę także w owej twej złośliwej korespondencji potężne minięcie się z prawdą, co do podanych bajecznych nigdy niebywałych i obecnie nie będących niskich cen drzewa w lesie za kordonem, przez pomienionego kupca sprzedawanego. Czy godzi się publiczność w taki błąd wprowadzać? Gorzelnie i browary w powiecie zbarazkim i bez drzewa pana Sereta egzystowały i po wyprzedaży tegoż najniezawodnie istnieć i w ruchu będą, a dla uspokojenia ciebie panie korespondencie ze Zbaraża, opłakującego chwilowe niepowodzenia w Waldgeschefcie pana Sereta donoszę, że spryt tegoż męża nad twoje mój panie zapewne pojęcie i oczykiwanie wszystkiemu złemu naprzód zaradzić potrafił, albowiem drzewa sągowego i innego gatunku ma podostatek w zapasie po tej stronie rogatki, a więc i granicy, którego przedtem z lasu nawieziono, a nawet jak mi mówiono, odbywała się ta manipulacja w ten sposób, że ludzie z Zakordonu dowozili drzewo z lasu do rogatki zamkniętej, a potem takowe przez tę rogatkę przerzucano i dalej transportowano.

Kajetan Rogalski, rządca dóbr Milno.



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Copyright ©Grupa Przyjaciół Milna. Wykonanie: Remek Paduch & Kazimierz Dajczak 2008-2018