Strona Główna ˇ Forum ˇ Zdjęcia ˇ Teksty ˇ Szukaj na stronieWtorek, Czerwiec 18, 2019
Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Forum
  Wszystkie teksty
  Mapa serwisu

Ilustracje
  Galeria zdjęć
  Album
  Stare mapy
  Stare pieczęcie

Teksty
  Historia
  Przodkowie
  Czasy Pawlikowskich
  Czasy przedwojenne
  II wojna światowa
  Po wojnie
  Zasłużeni Milnianie
  Adolf Głowacki:
Milno - Gontowa
  Ze starych gazet

Plany zagród
  Mapka okolic Milna
  Milno - Bukowina
  Milno - Kamionka
  Milnianie alfabetycznie
  Gontowa
  Gontowianie alfabetycznie

Literatura
  papierowa
  z internetu

Linki
  Strony o Kresach
  Przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe

Konktakt
  Kontakt z autorami

Na stronie
Milno na Podolu
Najnowszy użytkownik:
Aneta
serdecznie witamy.

Zarejestrowanych Użytkowników: 144
Nieaktywowany Użytkownik: 2

Użytkownicy Online:

Kazimierz 5 dni
zenekt 6 dni
Adolf 1 tydzień
MarianSz 1 tydzień
zalz 3 tygodni
maria 3 tygodni
artdeco926 4 tygodni
maciejm 5 tygodni
ikrapiec 5 tygodni
kasia31 6 tygodni

Gości Online: 4

Twój numer IP to: 54.91.4.56

Artykuły 330
Foto Albumy 63
Zdjęcia w Albumach 1861
Wątki na Forum 40
Posty na Forum 111
Komentarzy 532
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Zagłosuj na nas

KRESY

Kaplica w Milnie 1870
[źródło: "Korespondencja z Załoziec". Przegląd Katolicki. Nr. 42. Warszawa. Dnia 20 Października 1870 r. Zachowano orygonalną pisownię.]


Na zakończenie słówko z okolicy Załoziec. Mieszkańcy wsi Milno, w milowej odległości od kościoła parafjalnego w Załoźcach położonej, nie mieli dotąd kaplicy. Niejeden z tysiąca tamtejszych katolików obrządku łacińskiego zapewnie uznawał potrzebę kościoła w tak ludnem i zamożnem siole, ale nikt się nie odważył wystąpić z projektem wystawienia jakiej takiej kaplicy, choćby kosztem wszystkich łacinników mileńskich. Na co się wszyscy zdobyć nie mogli, to wykonał jeden.

Sebastjan Krompiec, włościanin na kilkunastu morgach roli, zajmując się od młodości leczeniem ran, a głównie zestawianiem zwichniętych i złamanych kości, tak u ludzi jako i u zwierząt, takiej nabył wprawy i rozgłosu, iż poszukiwanym jest na wszystkie strony o kilkadziesiąt mil, do Lwowa, na Bukowinę, i w Cesarstwie aż po Kijów. W skutek wielu szczęśliwych kuracji, p. Sebastjan, mimo rzadkiej bezinteresowności, zebrał niemały grosik, wyposażył dzieci, przykupił pola, wystawił parę chat okazalszych, poratował niejednego z krewnych i przyjaciół; a gdy jeszcze czuł się dość zamożnym, gdy w nagrodę zręcznej pracy przybywały guldeny i rubelki, postanowił część swego mienia poświęcić na chwałę Bożą, czyli jak sam powiada, oddać choć troszkę Bogu, od którego ma wszystko. Zamierzył we wsi rodzinnej wybudować kaplicę.

Porozumiawszy się tedy z księżmi i sąsiednią szlachtą względem rozmiarów i kosztów budynku, po przygotowaniu planu i stosownych zezwoleń, rozpoczął dzieło, na jakie się w naszych czasach rzadko kto nawet z bogatych odważy. W jesieni roku zeszłego założył fundamenta pod budynek 45 stóp długi i 30 szeroki Poświęcenie węgielnego kamienia odbyło się w d. 19 października przez ks. Pieleckiego, proboszcza z Załoziec, w obec jego wikarego ks. Budzyńskiego, ks. Stefanowicza, parocha unickiego z Milna, oraz licznego zgromadzenia ludu obu obrządków.

Zimową porą. p. S. nie próżnował. Łamał i woził kamienie (1), sprowadził drzewo, a skoro zawitała wiosna, począł na miejscu tak gorliwie pracować, iż mimo szczupłej pomocy ze strony sąsiadów w dostarczaniu robotnika, mimo trudności o rzemieślników uchodzących do kolei złoczowsko-tarnopolskiej, roboty mularskie i ciesielskie prawie ukończone, blacharze pracują na dachu, stolarze również krzątają się około drzwi i okien. Spodziewać się należy, iż na rok przyszły zostanie do zrobienia tylko ołtarz, ławki, posadzka (ma być z marmuru trębowelskiego) i inne ozdoby wewnętrzne. Szczęść Boże poczciwej pracy!

Plac p. S. wybrał piękny, równy, wyższy nieco od przyległej drogi i opodal od wiejskich zabudowań; szkoda tylko, że na końcu wsi pół mili rozwlekłej. Mury grube na trzy stopy ze szkarpami, z twardego piaskowca do wysokości pięciu łokci, a potem z cegły na wapno; lipowy na dębowych murłatach i belkach wiązarek i takież kozły, cynkowe pokrycie: wszystko to zapewnia trwałość budynku; p. S. jednak ma przeznaczyć pewien fundusz na jego utrzymanie. Domek ten Boży jest w stylu włoskim ze sklepieniem półbeczkowem, z drewnianą sygnaturką na środku. W podniesionym nieco frontowym szczycie będą dzwony, a zakrystja w okrągławej przystawce za ołtarzem. Świątynia ta dość okazała, trwała i piękna, przez długie lata będzie świadczyć o hojności poczciwego fundatora, tak rzadkiego w czasach głośnego narzekania na niedostatek, w czasach powszechnej obojętności względem rzeczy religijnych i targania się na nie.

I p. Sebastjan i włościanie mileńscy zamierzają przy pomocy dziedziczki folwarku, lasów, młynów i propinacji, zapewnić fundusz na utrzymanie księdza i prosić władzę o urządzenie parafji. Spodziewam się, że i szkoła wtenczas powstanie, bo dotąd nie masz jej w Milnie liczącem do 2,500 mieszkańców.

Ks. M. S.


Przypis oryginalny:
(1) W tych stronach nie ujrzeć kamieni leżących na po polu, ale za to pod powierzchnią ziemi wszędzie twardy piaskowiec, zdatny do budynków i na bruki.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Copyright ©Grupa Przyjaciół Milna. Wykonanie: Remek Paduch & Kazimierz Dajczak 2008-2018