Strona Główna ˇ Forum ˇ Zdjęcia ˇ Teksty ˇ Szukaj na stronieWtorek, Styczeń 22, 2019
Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Forum
  Wszystkie teksty
  Mapa serwisu

Ilustracje
  Galeria zdjęć
  Album
  Stare mapy
  Stare pieczęcie

Teksty
  Historia
  Przodkowie
  Czasy Pawlikowskich
  Czasy przedwojenne
  II wojna światowa
  Po wojnie
  Zasłużeni Milnianie
  Adolf Głowacki:
Milno - Gontowa
  Ze starych gazet

Plany zagród
  Mapka okolic Milna
  Milno - Bukowina
  Milno - Kamionka
  Milnianie alfabetycznie
  Gontowa
  Gontowianie alfabetycznie

Literatura
  papierowa
  z internetu

Linki
  Strony o Kresach
  Przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe

Konktakt
  Kontakt z autorami

Na stronie
Milno na Podolu
Najnowszy użytkownik:
Beata Fatyga
serdecznie witamy.

Zarejestrowanych Użytkowników: 141
Nieaktywowany Użytkownik: 0

Użytkownicy Online:

maria 6 dni
Kazimierz 1 tydzień
Zakrzewski 3 tygodni
artdeco926 6 tygodni
Oksana 7 tygodni
kasia3112 tygodni
Marlena13 tygodni
matheo215 tygodni
Remek20 tygodni
wnoog21 tygodni

Gości Online: 4

Twój numer IP to: 100.24.46.10

Artykuły 330
Foto Albumy 63
Zdjęcia w Albumach 1855
Wątki na Forum 40
Posty na Forum 111
Komentarzy 529
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Zagłosuj na nas

KRESY

Dyspozycje dla rządców w Milnie cz. 12 lipiec 1840

DYSPOZYCJE GWALBERTA PAWLIKOWSKIEGO
W SPRAWIE MAJĄTKU MILNO 1838-1841
część 12: lipiec 1840
(rządca - Felicjan Madeyski, mandatariusz - Grzegorz Bubella)




Dnia 13 Lipca 1840.

List Twój z dnia 8go bieżącego miesiąca w tej chwili odebrałem, a niżeli Ci na dawniejsze listy Twoje przez rachmistrza odpiszę, spieszę z odpowiedzią na ten, boś mię niezmiernie przestraszył takiem haniebnem sprzedaniem wełny, a znając Cię jako człowieka rozumnego, pojąć nie mogę jakeś się tak mógł dać oszukać, to mię tylko pociesza, żeś sobie wymówił, iż masz czekać na moję decyzyą. Nie oddawaj więc tej wełny kupcowi, a ja napiszę później, co z nią masz robić.

Za wełnę tutejszę płacono mi po 131 florenów, a brak po 65 florenów 30 (centów?). Ty podobnoś w przeszłym roku tamtejszą wełnę przedałeś był po 70 florenów, bo mi się nie chce szukać w rejestrach. Wprawdzie wełna spadła tego roku o procentów 15, 20 a na jarmarkach które najgorzej poszły o 30 procentów, Ty zaś przedałeś o mniej jak o 50 procentów, a nawet tutejsi chłopi swoją wełnę lepiej przedają. Ja mojej wełny na jarmarku nie miałem i nie myślę ją sprzedać po tak niskich cenach, bo już wełna w górę iść zaczyna, ale widziałem, iż n.p. Pana Cetnera wełnę bardzo źle umytą, i nie mogącą być porównaną z wełną tutejszą a ledwie cośkolwiek lepszą od wełny dawnej mileńskiej, zapłacili 65 florenów 30 (centów?) za cetnar. Uważ więc sam, coby to za szkoda była tak przedać, a przecież ja ostatnim groszem, dzięki Bogu! nie gonię, i nie chciałbym, aby się sąsiady z nas śmieli. Czekaj więc dalszej dyspozycyi mojej, a tymczasem szukaj kupca lepszego i donieś mi.




Dnia 20go Lipca 1840.

Równie podróże moje, jak i to, iż chciałem przez wyjeżdżającego stąd rachmistrza pisać do Ciebie, wstrzymały listy moje i tak na sześć listów Twoich odbierzesz odpowiedź.

Na list 14go. Czerwca nie mam nic odpowiedzieć, tylko w raporcie Kassowym znachodzisz wydatek na parę starych i siedm młodych łabędzi. Dziękuję Ci żeś się o nie starał, i odeślesz mi je przez wracającego się nazad gorzelnika dawszy mu ziarna, aby je miał czem karmić przez drogę. Jeżeli jednakże czytałeś z uwagą listy moje, toś w nich powinien był znaleźć żem Ci już nie kazał kupować łabędzi, bo już ich mam dosyć, a szkoda pieniędzy. Widzę ja w tem dobrą chęć Twoję usłużenia mi, ale nie należało tego robić, com już nie kazał, a tem bardziej, iż Ci w każdym liście nakazuję jak najmocniej, abyś pieniądze oszczędzał.

Na list 21go Czerwca i raport No 3. Najprzód nie mogę nie pochwalić Ci tego, żeś kupił motyki i myślisz kartofle płużkiem wykopywać. Proszę bardzo staraj się jak najmocniej wypełnić to przedsięwzięcie Twoje, a powoli dobrym sposobem i namową i chłopów przekonasz, że ten sposób jest lepszym a i ich mniej pracy kosztować będzie.

Widzę z listu Twego, iż tam znowu Żydów szukano. Dlatego napominam Cię, żebyś zawsze tak baczył na arendarzy, aby w przypadku gdy ich znajdą i strof za nich cyrkuł zadyktuje, tenże Żyd zaraz ten strof złożył i my za niego nic nie płacili. Przy tej okazyi nie mogę Ci nie przypomnąć, abyś wraz z P. Bubellą doprowadził ten dawny interes do końca, by mieć pewność na te 60 florenów które za Herszka cyrkuł płacić kazał, bo wątpić nie można, iż czy prędzej, czy później cyrkuł je egzekwować będzie.

Nie pojmuję prawdziwie tego, dlaczego Ty koniecznie naglisz i nastajesz na rozdzielenie pasieki. Dawniej kiedy w Kraju naszym było błogosławieństwo Boże, bywały pasieki do 1000 rojów, a w sąsiedztwie takiej kilka innych równie wielkich, a wiedły się. Ty te małe chcesz dzielić. Potrzeba więc dwóch pasieczników i obydwóm płacić, a niewiedzieć z czego kiedy pasieka zupełnie nic nie czyni, a prawdę mówiąc i na jednego pasiecznika nie wystarcza, ale co jeszcze gorsza to to, iż wtedy 2 pasieczników kraść będzie - a i Ty w 2 miejsca dla dozoru latać będziesz musiał. Dziwi mię także, że nie kupujesz, wszakże tam i moich było niemało ulów, a i od Sochanika kupiłem.

Da Bóg doczekać, pamiętaj mi w przyszłym roku we wrześniu napisać, to Ci przyszlę nożyce do strzyżenia owiec.

Mój Kochany Madejski! ja Cię nieustannie o to proszę, staraj się koniecznie tamtą pańszczyzną, która jeżeli będzie dobrze użytą i dopilnowaną jest więcej jak dostateczną, obchodzić. Ty mi znowu piszesz o wypłatę nadrobnych, a przecież dotąd jeszcze tak nagłych robót w polu nie było. Teraz przy rachunkach proszę Cię ukończ ten interes z chłopami, staraj się należyty prowadzić porządek. Dysponuj pańszczyznę na cały tydzień, a tym co nie wychodzą, przypisz karny dzień za zrobionym wprzódy protokołem u P. Bubelli. Tym sposobem i chłopa do porządku przyprowadzisz, zyskasz pańszczyznę a i będziesz wiedział, któren odrobił i już go pędzić nie będziesz, więc i nie będzie nadrobnych, a tego co nie odrabia będziesz gonił, więc nie dasz wpadać w remanenta.

Na list z 28go. Dzięki niech będą Bogu, żeśmy tylko przez grad żyto stracili! a Ty mój Madejski staraj się ten uszczerbek wczesnem zebraniem wynagrodzić.

Nie pojmuję, dlaczego wełnę ze skór, nie mogłeś jak piszesz, zdjąć w całości runami. U mnie po zdechłych owcach, myją wełnę na skórze tak, iż zupełnie jest czysta, a nawet czyściejsza jak na żywych owcach. Potem gdy wyschnie, strzygą skóry tak, iż nic wełna się nie miesza i runo razem trzymające się tak jak z żywej owcy się zwija. Widzę, iż tego sposobu nie umiałeś, a na przyszły rok będę musiał, kogo stąd posłać, któryby Ci owce pomył, i tam mój sposób wprowadził.

Z raportu widzę, iż już siana nie masz tylko dwa sążnie, równie i owsa tylko dwa korce, co bardzo jest źle, bo takeś powinien ekspens rozdzielić, aby pasza i zboże w znacznej liczbie z roku na rok zostawało.

Szluza okropnie wiele dębów kosztowała, musiałeś ją bardzo na urząd zrobić. Także nie wiem dlaczego do pasieki grube dawałeś dęby, bo i podkładki i koły do obgrodzenia z cienkich mogły być zrobione.

Na list Twój 5go b.m. Nie mogę się wydziwić i połapać, dlaczego owce, któreś ostrzygł, tak mało wydały wełny, wszakże tam masz najwięcej skopów, a na tych najwięcej wełny bywa. Rachując żeś strzygł 542 sztuk żywych owiec, więc z tych już bardzo źle, gdybyś miał tylko 10 cetnarów - ze skór zaś 419, najmniej 6 cetnarów mieć powinieneś a z 68 jagniąt i 33 skórek, powinno było być 1/2 cetnara. Tak więc źle bardzo rachując najmniej 16 1/2 cetnarów miećeś powinien. Nie musiałeś mieć dobrego człeka do dozoru i ten, kiedy Ciebie nie było, musiał dać rozkraść.

Martwi mię mocno awantura przy grobli. Już to mój Madejski należy Ci zawsze tak rzeczy zaczynać, aby biedy nie było. Ja nie wiem, jak to tam jest? lecz jeżeli się od gromady szarwark należał, to potrzeba ją było do tej przymusić a w tem rzecz P. Bubelli, -- lecz jeżeli się nie należy szarwark to ich nie należało do tego wzywać. Ja Ci to już tyle razy powtarzałem, iż wszystko należy z zastanowieniem się robić, bo to najgorsza rzecz, kiedy się coś takiego zacznie, w czem potem chłopom ustąpić potrzeba, bo to ich i jątrzy a do tego śmiałych ich czyni. Ja wiem, iż Ty chciałeś jak najlepiej i najszczerzej dla mnie, ale powtarzam, zawsze się zastanów, bo tym sposobem zamiast lepiej, jeszcze się gorzej robi.

Daj Boże szczęścia do sianokosu! Zmartwiłeś mię tem, że jak piszesz trawy dla zimna, małe tam być mają i u nas także zimna były, lecz trawy bardzo piękne, ja Ci to tylko powiedzieć muszę, abyś się spieszył tak z koszeniem łąk jak i ze żniwem, bo ten co wcześniej zrobił rzadko kiedy szkoduje, a ten co się z robotami spaźnia zawsze. Ja bym chciał, abyś Ty, jak tylko zboże pod kłosem uschnie tak, iż już więcej soków nie wciąga, zaraz je żął, bo wtedy ni będzie Ci wypadać i kruszyć się, a i słoma będzie dla bydła więcej pożywną.

Należałoby koniecznie starać się, abyś którego z tamtejszych ludzi wyuczył roboty i wypalania cegły, bo porachuj tylko, iż to okropnie wynosi, że za samo wypalenie cegły płacisz 2 floreny od tysiąca.

Czyli też już był Komissarz do weryfikacji szkody gradobicia? Zmiłujcie się, pilnujcie tego.

Na list 8go b.m. Miałeś już odpowiedź 13 t.m. pisaną i teraz tu tylko to dodaję, iż nasz chłop lepiej bierze za swoję wełnę, jak Tobie tam dawali. Wełnę tę więc tutaj przyszlesz, gdy Pan Rachmistrz wracać będzie. Ze stawku ryby nie sprzedawaj, ale zachowaj na zarybienie obydwóch stawków, tylko ich wprzódy dobrze wyszlamuj, a nawet jeżeliby te nie były dostateczne, to lepiej będzie gdzie w sąsiedztwie warunków nakupić.

Na list z d. 12go b.m. nic nie mam do odpowiedzenia, tylko co do raportu Nr 6. tę czynię uwagę, abyś zadatek na wełnę zwrócił, a teraz nowe czynię rozporządzenie.

Jedzie tam P. Makowski dla zrobienia tak z Tobą jak i z P. Bubellą rachunku, ten więc wszystko zobaczy i wraz z Tobą o wszystkim mi doniesie i inwentarze tak bydła jak i sprzętów porobi.

Pisałem Ci był ze Lwowa o ugodzeniu maszyny, tak więc pierwszych dni Października będzie gotową, a jak Ci napiszę, to po nią fury wyprawisz do Lwowa. Urządzaj więc tak roboty wszystkie, aby i gorzelnia już zupełnie była gotową a i Ty z robotami takeś się ułatwił, abyś sam, jeżeli tego będzie potrzeba i ja Ci napiszę, mógł po maszyne do Lwowa jechać. Spodziewam się, iż maszyna będzie dobra, bo uczciwy majster ją robi. Tymczasem jedzie z P. Rachmistrzem tam mój gorzelnik, dla widzenia tamtejszej gorzelni i zdania mi z tego raportu, Ty także zasiągniesz jego rady, może się w czym polepszyć, ale przez to nie psuj planu, który Ci dał wybrany przez Ciebie budowniczy. Radbym, aby wszystko było najlepsze, dlatego też uważaj, czyli nie potrzeba nowej maszyny do tarcia czyli mielenia kartofli. Węża i kurki a raczej wszystką miedź i mosiądz, poślesz przez tego gorzelnika do Lwowa, bo on to Kotlarzowi odda.

Mój Kochany Panie Madejski! Posełam znowu 314 matek, z których największa część już odstanowiona - 70 skopów i baranów 8, razem więc [tu w rękopisie puste miejsce na sumę, z cyfr wynika, że 392]. Zmiłuj się! Każ je lepiej pilnować jak tamte, aby szkody takiej nie było, żeby i co do liczby i co do gatunku owczarnia się wznosiła. Wszystkie baranki co ich Bóg tylko da, masz skopić, bo ja stąd co roku chcę posełać barany. Staraj się także, aby przecież więcej jak dotąd było jagniąt, i aby wznieść naszą owczarnię. Porozdzielaj matki osobno, które teraz z baranami chodzić mają, osobno skopy, osobno jarki, osobno jagnięta, lecz z tych wszystkie mają być skopione. Jak powyżej mówiłem przyszlę tam da Bóg doczekać w przyszłym roku kogoś do mycia, strzyżenia i pakowania wełny. Uważaj, czyli ten owczarz jest dobry, bo lepiej by go odmienić. Także potrzeba, abyś miał swoich owczarczuków, aby Ci się i przyuczyli i wprawieni byli, bo to brać zawsze za pańskie, tylko wiele kosztuje, a mało daje pomocy.

Siana najpiękniejsze chowaj dla owiec, a tak i paszę i boże rozdziel, aby zawsze były zapasy i nie tak jak w tym roku.

Staraj się koniecznie o wypuszczenie gorzelni, wszakże ona dobrze będzie urządzoną, a czejże Bóg da dosyć kartofli.

O dziesięcinę trzebaby coś zrobić, a jeżeliby zbyt drogo za nię ksiądz proboszcz żądał, to niech ją bierze, ale na żaden sposób nie pozwalam składać ją w mojem gumnie.

Zmiłuj się, staraj się przyzbierać coś pieniędzy, żeby przynajmniej maszynę zapłacić, bo sam widzisz iż nic z Milna nie mam i tyle dokładam.

Staraj się aby te 66 florenów 11 centów(?) które zawsze w raporcie wykazujesz, przecież raz przestały być w dylacie.

Kiedy to napisałem przyszedł list Twój z d. 19 b.m. i raport Nr 7. - Bardzo kontent jestem, żeś oddał zadatek na wełnę, bo to ten Pan Paperli widzę oszust i dla tego wymawiał wolić, abyś wełnę do Lwowa naposełał. Na wóz więc, który stąd za owcami idzie, upakuj tę wełnę i tutaj przyszlej.

Koni w Tarnopolu nie kupuj, bo chociaż ich potrzebuję, wolę się bez nich obchodzić, bo tamte coś mi kupił zbytecznie były drogie i w tych stronach nierównie taniej dostać można, a oprócz tego jakoś mi się zdaje, że się nie najlepiej znasz na koniach, boś się dał oszukać i konie te kaleki na nogi.

Z robotami spiesz się, tudzież i uprawkami pod oziminy.

Jeszcze raz napominam Cię, staraj się koniecznie o jak najlepszego owczarza, bo my mając tyle i już niezgorzej poprawnych owiec warto iżbyśmy mieli dobrego owcarza, za którego pomocą i starniem, będzie można pójść jeszcze wyżej.

Nie pojmuję jakeś mógł murmajstrowi na konto roboty dawać aż 60 florenów. Zazwyczaj majster wziąwszy tak wiele, już potem nieglaźnie robi.

Byłeś tak dobry, żeś się był postarał na wiosnę o grabarzy. Nie przyjąłem ich dlatego, bo widząc tu wielki niedostatek chciałem, aby chłopi moi mieli zarobek, lecz mi się to nie udało. Dlatego proszę Cię znowu, czyliby ich na jesień mieć nie można, a tak mogliby tu zostać jeszcze przez zimę i zaraz na wiosnę rozpocząć robotę.

Z ogrodniczków którycheś tu przysłał, bardzo kontent jestem. Dobrześ ich wybrał i dziękuję Ci za to, ale Cię oraz proszę, czyliby nie można więcej takich chłopców, ja bym potrzebował ze dwóch jeszcze do ogrodu i ze dwóch do kuchni, alebym chciał, aby Ci, co do kuchni przeznaczeni być mają, byli poczciwych rodziców i dowcipne chłopcy. Proszę Cię bardzo, szukaj tam takich.




Dnia 31 Lipca 1840.

Bardzoś mię przestraszył raportem swoim, z którego widzę, iż zbyt mało masz siana. Nie rozumię ja podziału Twego na lasowe brzegowe i błotne, co pod którym z tych nazwisk rozumiesz? Lękać mi się zatem wypada, iż Ci siana nie wystarczy, chociaż nie wiem jak wielki sążnie przerobiłeś? Należałoby było przynająć gdzieś łąk, wszakże ich najpiękniejszych w około bardzo wiele. Przyznam Ci się mój Kochany Madejski, żem się tą małą ilością siana bardzo zmartwił.

Także i ekspens pieniędzy zbyt jest wielka. Pisałem Ci w ostatnim liście moim, iż murmajstrowi jakoś dużo dajesz pieniędzy i lękam się aby Ci zawodu nie zrobił, a i kamienia do jednej owczarni, nie wiem czy nie nazbyt wiele nakopali?

Zmiłuj się wprowadź oszczędność w pańszczyźnie, bo kiedy już teraz przynajmujesz, cóż będzie w nagłych żniwach i przy kopaniu kartofli, tembardziej gdy tak mało miałeś siana do zebrania! A nawet, jeżeli się obrachujesz, to to siano, co koło niego robili, zbyt wiele kosztowalo. Znachodzę także, żeś dawał do pomocy owczarzom, cóż teraz będzie, kiedy Ci tyle przybyło owiec? Staraj się więc to inaczej urządzić.

Pisałem Ci, byś się o dziesięcinę ugodził. Ciekawy jestem, coś zrobił w tym względzie? Jakżebym rad widział, czyli masz nadzieję wypuszczenia gorzelni?




podpis Gwalberta Pawlikowskiego

podpis Gwalberta Pawlikowskiego na starym dokumencie


Gwalbert Pawlikowski (ur. 1792, zm. 1852), dziedzic z Medyki, galicyjski polityk, botanik i badacz starożytności w roku 1832 poślubił Henrykę hr. Dzieduszycką, córkę ówczesnego właściciela dóbr załozieckich. Częścią posagu żony były dobra ziemskie Milno i Gontowa.

Pawlikowski u siebie w Medyce nie był złym gospodarzem. Utworzył piękny ogród botaniczny, zaprowadził pierwszą w Polsce czteroletnią szkołę ogrodniczą, znał się na hodowli zwierząt. Gorzej przedstawiała się sprawa z majątkiem Milno. Z powodu znacznego oddalenia nie mógł go osobiście nadzorować. Posługiwał się rządcami i mandatariuszami. Zachowały się jego dyspozycje z lat 1838-1841 dla rządców w Milnie, które prezentujemy w serii poniższych artykułów. Możemy w nich zobaczyć różne próby zwiększenia dochodów z mileńskiego majątku.

Wygląda na to, że nie miał szczęścia w doborze ludzi. Z lektury (ale i skarg chłopskich) wyłania się ciekawy obraz. Najprawdopodobniej kolejne ekipy zarządców Milna po prostu go okradały. Ignorowali polecenia dotyczące hodowli zwierząt, nie interesowali się ich losem (przez co np. owce masowo zdychały), zawyżali koszty wszelkich zakupów czy remontów, na dodatek wikłali dziedzica w niepotrzebne spory z poddanymi. "Złym duchem" był najwyraźniej miejscowy cwaniak, Izraelita Herszko Guttman, który tych ludzi korumpował.

Gwalbert Pawlikowski był spokojnym człowiekiem i raczej pobłażliwym (żeby nie rzec łatwowiernym). Ale i on miał już tego dosyć. Na początku roku 1839 zdenerwował się i wymienił rządcę Łazowskiego na Madejskiego oraz mandatariusza Sochanika na Bubellę. Jednak już niedługo i z nową ekipą miał te same problemy. Skończyło się na tym, że Pawlikowscy zrezygnowali z zarządzania Milnem i puścili majątek w dzierżawę.




Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Copyright ©Grupa Przyjaciół Milna. Wykonanie: Remek Paduch & Kazimierz Dajczak 2008-2018