Strona Główna ˇ Forum ˇ Zdjęcia ˇ Teksty ˇ Szukaj na stronieWtorek, Czerwiec 18, 2019
Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Forum
  Wszystkie teksty
  Mapa serwisu

Ilustracje
  Galeria zdjęć
  Album
  Stare mapy
  Stare pieczęcie

Teksty
  Historia
  Przodkowie
  Czasy Pawlikowskich
  Czasy przedwojenne
  II wojna światowa
  Po wojnie
  Zasłużeni Milnianie
  Adolf Głowacki:
Milno - Gontowa
  Ze starych gazet

Plany zagród
  Mapka okolic Milna
  Milno - Bukowina
  Milno - Kamionka
  Milnianie alfabetycznie
  Gontowa
  Gontowianie alfabetycznie

Literatura
  papierowa
  z internetu

Linki
  Strony o Kresach
  Przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe

Konktakt
  Kontakt z autorami

Na stronie
Milno na Podolu
Najnowszy użytkownik:
Aneta
serdecznie witamy.

Zarejestrowanych Użytkowników: 144
Nieaktywowany Użytkownik: 2

Użytkownicy Online:

Kazimierz 5 dni
zenekt 6 dni
Adolf 1 tydzień
MarianSz 1 tydzień
zalz 3 tygodni
maria 3 tygodni
artdeco926 4 tygodni
maciejm 5 tygodni
ikrapiec 5 tygodni
kasia31 6 tygodni

Gości Online: 4

Twój numer IP to: 54.91.4.56

Artykuły 330
Foto Albumy 63
Zdjęcia w Albumach 1861
Wątki na Forum 40
Posty na Forum 111
Komentarzy 532
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Zagłosuj na nas

KRESY

Listy księdza Aleksego Moyseowicza cz.2 1842-1845

LISTY KSIĘDZA ALEKSEGO MOYSEOWICZA
PROBOSZCZA GRECKO-KATOLICKIEGO W MILNIE
część 2: 1842-1845




List z 20 lipca 1842 - do Ludwika Zawałkiewicza



Milno

Wielmożnemu Jmci Panu Zawałkiewiczowi
Plenipotentowi, WWMM Panu i Dobrodziejowi mojemu
w Medyce
p. Lwów
Czehinia.

Wielmożny Panie Dobrodzieju!

Będąc samemu z wysokim Szacunkiem przywiązany do Jaśnie Wielmożnego Kollektora mego, także wysoko uznając Wielmożnego Pana Dobrodzieja, uważam Dobro Skarbu jak moje własne.

Z tej przyczyny nieśmiałbym nikogo polecać do Obowiązku, który równie zdatności, jak i wierności i pilności wymaga, żebym o jakowej złej stronie wiedział.

JP. Borodiewicz nietylko mnie, ale i innym znajomym od których szukałem objaśnienia, jako godny Officialista, wierny i trzeźwy jest reputowany.

List Wielmożnego Pana Dobrodzieja nabawił mię kłopotu, gdyż spodziewaliśmy się, że Ekonom z Medyki będzie zesłany, przeto nawet nie wiedziałem z miejscem, gdzie się JP. Borodiewicz znajduje, a przeto musiałem pytać i posyłać.

Już przyjął Obowiązek w skarbie Olejowskim, i P. Pokutyński z Perepelnik, gwałtem go mieć życzy. Starałem się widzieć się z nim, i skłoniłem, ile że się jeszcze nie sprowadził do Harbuzowa, gdzie miał być Ekonomem, że gotów przyjąć ten Obowiązek w Milnie.

Lecz przez najpierwszą pocztę, raczy Wielmożny Pan Dobrodziej odpisać, żebym niemiał wyrzutu od niego, tym bardziej na Sumieniu, żem go pozbawił Kawałka Chleba.

Nie mogłem przez Poniedziałkową pocztę odpisać, bom dopiero teraz o miejscu pobytu JP. Borodiewicza dowiedział się, dopiero dzisiaj go skłoniłem.

Ekonom tutaj gwałtownie potrzebny, gdyż P. Sędzia swoim Obowiązkiem ciągle zajęty, a P. Leśniczy Pasieką codzień trudzi się i dozorem Lasu, Ekonomika opuszczona, a Siano zwłoki nie cierpi.

Z wysokim Szacunkiem

Wielmożnego Pana Dobrodzieja
najniższy sługa

Moyseowicz

Milno, die 20 Julij [1]842


[dopisek]

List do mnie pisany myłką aż do Brodów chodził a przeto dopiero 17. Julij mnie doręczony został.




List z 5 lipca 1844 - do Ludwika Zawałkiewicza



Wielmożny Panie Dobrodzieju!

Zaszczycający mię List z dnia 7. Junii b. r. upoważnia mię do Odpowiedzi. Z mocy polecenia uwiadomiłem skarżących się Deputowanych tutejszych przez wójta aby w cierpliwości oczekiwali przybycia Wielmożnego Pana Dobrodzieja, która z końcem upłynionego Miesiąca Czerwca, niechybnie nastąpić miało - nazajutrz przyszli do mnie Deputowani, toż samo im powtórzyłem, a nawet List przeczytałem, ile się ich tyczyło.

Po upłynieniu Czerwca, już ich więcej znowu przychodziło, żądali nawet, żebym im List doręczył, lecz przystali na moim upewnieniu, lecz oświadczyli, gdy im kroki prawne ganiłem, że sami pojadą do JW. Dziedzica.

Widno stąd, że się robią niespokojnemi, przeto raczy Wielmożny Pan Dobrodziej lub Sam niebawem łaskawie przyjechać, lub kogo umocowanego zesłać, aby ich żądania mógł załatwić. które w części może są niesprawiedliwe.

Prawda że ekonom P. Borodyewicz może im w robociźnie dokuczy, bo to Gospodarz, którego trudno oszukać, i zdaje się że jest gorliwym w dobro Skarbu; jednakże przy obrachunku Pańszczyzny że im nie przyjmie znaczków, gdy nie są zapisanemy, bo to przez przez chybę Pisarza stać się może, że nie zapisze, i że każe dnia odrabiasć, chociaż oni dzień cały robią, zdaje się być nadużyciem.

Pokazywałem i później jemu sam czytałem List Wielmożnego Pana Dobrodzieja, lecz Poddani ciągle się uskarżają.

U nas w Poniedziałek dnia 3. Junii b.r. straszne były chmury, wielkim gradem grożące, i nawet u nas niegdzie kawały duże Gradu padały, i w Halawie Żyta trochę uszkodzone, w Okolicach zaś w Seretcu, Panasówce. Kutyszczach, wielką porobił szkodę. Grad ten był nadzwyczajnej wielkości, bo bryły padały - Bogu Dzięki że się to przesunęło.

Wielmożnego Pana i Dobrodzieja mojego
najniższy sługa

Moyseowicz

Milno die 5. Julii [1]844.


(dopisek na oddzielnej karcie)

Załączony List z powinszowaniem Imienin raczy Wielmożny Pan Dobrodziej najłaskawiej dostarczyć.

W Załoźcach od 13. b.m. zacznie się missya przez XX. Jezuitów, lecz już 7. b.m. po wsiach Lud przygotowywa mszą(?) /nieczytelny wyraz, dopisany nad tekstem/, i ja do siebie także jednego spodziewam się, który przez tydzień u mnie mieszkać będzie.




List z 5 lipca 1844 - do dziedzica Gwalberta Pawlikowskiego



Jaśnie Wielmożny Panie!

Zbliżający się dzień. Ś. Gwalberta, daje mi sposobność wyrażenia i przesłania najserdeczniejszych życzeń, które zawsze w Sercu chowam, aby Bóg Wszechmogący za przyczyną Ś. Patrona w najjaśniejsze Lata zachował drogie Życie i zlał hojną Ręką, wszelkie Błogosławieństwa na Osobę Jaśnie Wielmożnego Pana, mego najłaskawszego Kolllatora i Dobroczyńcę, razem z Jego najgodniejszą Familią; mnie zaś udzielił Łaski swojej, abym Łask i Dobrodziejstw Jaśnie Wielmożnego Pana, zawsze godniejszym stawał się.

W naszej Okolicy dnia 1-go Lipca b.r. straszne Chmury wielkiego strachu nabawiły, bo Grad nadzwyczajnej wielkości, lecz bardzo rzadko padał, i tylko na Halawie Żyto skarbowe po części uszkodził, lecz w Seretcu, Panasówce i indziej wielką szkodę narobił.

Poddani także tutejsi trochę są niespokojnemi, jednakże przybycie Wiel. P. Zawałkiewicza, lub kogo innego umocowanego, uspokoi ich nieomylnie.

Jaśnie Wielmożnego Pana Dobrodzieja mojego
najniższy Sługa

Moyseowicz

Milno die 5. Julii [1]844.




List z 13 lutego 1845 - do Ludwika Zawałkiewicza



Milno

Wielmożnemu Jmci Panu Zawałkiewiczowi
Plenipotentowi JWiel. Pawlikowskiego
WWMMPanu i Dobrodziejowi mojemu
w Medyce

Wielmożny Panie Dobrodzieju!

Podług oświadczenia Wielmożnego Pana Dobrodzieja w czasie Swojej bytności w Milnie, posyłaliśmy po Krzyż na Dzwonnicę. Odpowiedź W. Mochnackiego, załączam, z najpokorniejszą prośbą, o przyozdobienie tutejszej Dzwonnicy Krzyżem łaskawie przyrzeczonym.

Na pobicie cerkwi tutejszej kupiłem Gont cztery fury [...] /nieczytelny skrót - "w ilości"?/ 10000 Sztuk, a 24 fl[oreny] wal[utą] kraj[ową]. Kassa tutejsza za furę, to jest 2500 Sztuk podług Dyspozycyi Wielmożnego Pana Dobrodzieja zaasygnowane Pieniądze jeszcze niezwróciła.

Raczy Wielmożny Pan Dobrodziej oświadczyć najserdeczniejsze Ucałowanie Rąk najłaskawszym moim Kollatorom, i razem łaskawie przyjąć zaręczenie Wysokiego Szacunku, z którym jestem zawsze

Wielmożnego Pana Dobrodzieja mojego
najniższym Sługą

Moyseowicz

Milno, die 13. Februarii [1]845.


[do listu był załączony dokument w języku niemieckim, datowany Milno 17 października 1844, z podpisami sędziego Körnera i pana Mochnackiego].




List z 20 czerwca 1845 - do Ludwika Zawałkiewicza



Milno

Wielmożnemu Jego Mości Panu Zawałkiewiczowi
Plenipotentowi Jaśnie Wielmożnego Pawlikowskiego
Wielmożnemu Panu i Dobrodziejowi mojemu
w Medyce

Wielmożny Panie Dobrodzieju!

Spodziewaliśmy przybycia Wielmożnego Pana Dobrodzieja, które jest bardzo pożądane dla dobra Skarbu, bo Poddani powtórnie podawali do Cyrkułu, jak to u P. Sędziego wczoraj widziałem, i wypada ich koniecznie uspokoić, co tylko bytność Wiel.[możnego] Pana Dobrodzieja zdziałać zdoła.

Ja przy tym uzyskałbym może mój osobisty Interes, a ten jest, żebyś Wiel.[możny] Pan Dobrodziej łaskawie zezwolić raczył, aby Pole moje trzy morgi wynoszące, obok Łanu za Bukowiną zwanego, leżące, furamy skarbowemi i Obornikiem mogło być zawiezione, a ja nawzajem tyle Łanu w Lipniku odłogiem leżącego, moimi furamy i Obornikiem moim nawiozłbym. Od Dworu bliżej i równiej do mego Pola, jak do Lipniku, a mnie znowu o połowę bliżej do Lipniku jak do mego Pola za Podhaniukiem, czyli Bukowiną zwanego.

Bez najmniejszego uszczerbku Skarbu, dla mnie stałoby się Dobrodziejstwo, o które za zezwoleniem Jaśnie Wielmożnego Kollatora mojego, Łaski Wielmożnego Pana Dobrodzieja upraszając, zostaję z Wysokim Szacunkiem

Wielmożnego Pana i Dobrodzieja mojego
najniższym Sługą

Moyseowicz

Milno die 20 Junii [1]845


[dopisek]

Owczarz z Medyki oświadczył mi ukłony od Jaśnie Wielmożnych Kollatorstwa i WWMM Pana Dobrodzieja, za tę łaskawą Pamięć najpokorniejsze zasyłam Dzięki.




List z 29 grudnia 1845 - do Ludwika Zawałkiewicza



Milno

Wielmożnemu Jmci Panu Zawałkiewiczowi
Plenipotentowi, Wielmożnemu Panu
i Dobrodziejowi mojemu
w Medyce

Wielmożny Panie Dobrodzieju!

Szczęśliwy jestem, że mogę z kończącym się teraźniejszym, a zaczynającym się nowym Rokiem przesłać szczere życzenia, Daj Boże, żeby tylko same pomyślności spływały na godną Osobę Wielmożnego Pana Dobrodzieja.

Upraszam przy tym, by mi wolno było wyrąbać Drzewo na Opał, które mi zbraniają, że Porębu niema oznaczonego, a ja już brak opału cierpię, nawet Szkoły niema czym opalić, chociaż W. Sędzia wydał assygnacyę.

Bywszy Leśniczy Świdziński swe uchybienia ciężko pokutuje, dalej tak siedząc, zginie zupełnie. - Racz Wielmożny Pan Dobrodziej zlitować się nad nim, i lub mu Winę przebaczyć, coby go zapewne poprawiło, lub przynajmniej Zaświadczeniamy go opatrzyć, bez których nigdzie ruszyć się nie może, a siedzieć niema o czym.

Możeby te fury, Krzyż na Dzwonnicę przywiozły.

Raczy Wielmożny Pan Dobrodziej łaskawie przyjąć zapewnienie, żem jest z Wysokim Szacunkiem zawsze

Wielmożnego Pana Dobrodzieja
najniższym Sługą

Moyseowicz

Milno, die 29. Decembris [1]845.




podpis księdza Aleksego Moyseowicza

podpis ks. Aleksego Moyseowicza na liście z 1841 roku


Proboszcz grecko-katolicki w Milnie, ksiądz kanonik Aleksy Moyseowicz był bardzo ciekawą postacią. Na pewno był człowiekiem wykształconym. W schematyzmie duchowieństwa archidiecezji lwowskiej obrządku grecko-katolickiego na rok 1832 jest informacja, że urodził się w roku 1783 i że posiadał wykształcenie "stud. lat.", czyli studia łacińskie. Oprócz łaciny znał dobrze także język niemiecki - i w mowie, i w piśmie, o czym świadczy cytat z jego rozmowy z jakimś komisarzem w Załoźcach, zapisany w liście niemiecką "gotycką" kaligrafią.

Pochodził z rodziny wielokulturowej. Ze swoimi parafianami rozmawiał tylko w języku ukraińskim. Z Polakami rozmawiał w języku polskim, po polsku pisał i także polskiej mowy używał przy różnych ważnych dla swojej rodziny wydarzeniach. Na przykład przy ślubie wnuczki z grecko-katolickim księdzem z innej miejscowości, przedślubną mowę wygłaszał po polsku. Jego listy mają lepszy styl i ortografię niż pisma ówczesnych mileńskich ekonomów czy leśniczych i zdradzają kogoś oczytanego. Jest pewne, że prenumerował gazety, co na głuchej galicyjskiej prowincji było wtedy rzadkością, bo też prasa nie była tania, drogo też kosztowała przesyłka pocztowa. Zapewne odbierał je u poczmistrza w Załoźcach. Jednym z tych czasopism była "Gazeta Lwowska", bo zachowały się ślady jego udziału w organizowanych przez to pismo zbiórkach na rzecz ofiar różnych kataklizmów. Ale być może prenumerował także inne periodyki, np. rusińskie.

Ksiądz Moyseowicz musiał być w tamtych czasach człowiekiem znanym, prawdopodobnie ze swojej działalności społecznej, bo w roku 1846 sam cesarz nadał mu godność kanonika honorowego przy lwowskiej grecko-katolickiej kapitule metropolitalnej. Pełnił również funkcję grecko-katolickiego dziekana załozieckiego.

Żył bardzo dobrze z Polakami. Przyjaźnił się z dziedzicem Gwalbertem Pawlikowskim i plenipotentem dóbr medyckich Pawlikowskiego, Ludwikiem Zawałkiewiczem. Obaj bardzo go cenili, co widać w różnych pismach, jak np. w dyspozycjach dla oficjalistów w Milnie. Zawsze spełniali też jego prośby, na przykład o krzyż na dzwonnicy, czy o remont budynków należących do plebanii. Gwalbert Pawlikowski był zresztą kolatorem cerkwi mileńskiej, bo obowiązek opieki nad świątynią przechodził na każdego kolejnego właściciela majątku.

Bardzo ciekawa informacja pochodzi z roku 1866. W czasie wojny austriacko-pruskiej w Krakowie formował się Pułk Wolnych Krakusów. Miał to być polski ochotniczy pułk kawalerii walczący po stronie austriackiej, wystawiony ze składek społecznych. Na liście ofiarodawców figuruje ksiądz kanonik Aleksy Moyseowicz – i to dwukrotnie. Łącznie wpłacił 17 złotych reńskich (talarów) i 50 centów. W tamtych czasach była to spora suma.

Ksiądz Moyseowicz zmarł w Milnie 18 kwietnia 1868 roku. Przy jego pogrzebie byli obecni duchowni obu obrządków. Nabożeństwo w mileńskiej cerkwi celebrował ksiądz Apoloniusz Tarnawski, dziekan i proboszcz grecko-katolicki z Kołtowa z udziałem duchowieństwa z całego dekanatu załozieckiego. Po nim – w tej samej cerkwi, dodajmy – odprawił nabożeństwo żałobne w obrządku łacińskim ksiądz Wenanty Pielecki, proboszcz rzymsko-katolicki z Załoziec.

O tym mileńskim kapłanie i ciekawym człowieku planujemy osobny artykuł, w którym zbierzemy razem wszystkie odnalezione wzmianki z dawnych gazet, wzbogacone dodatkowymi informacjami z archiwum Pawlikowskich.



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Copyright ©Grupa Przyjaciół Milna. Wykonanie: Remek Paduch & Kazimierz Dajczak 2008-2018