Strona Główna ˇ Forum ˇ Zdjęcia ˇ Teksty ˇ Szukaj na stronieWtorek, Styczeń 22, 2019
Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Forum
  Wszystkie teksty
  Mapa serwisu

Ilustracje
  Galeria zdjęć
  Album
  Stare mapy
  Stare pieczęcie

Teksty
  Historia
  Przodkowie
  Czasy Pawlikowskich
  Czasy przedwojenne
  II wojna światowa
  Po wojnie
  Zasłużeni Milnianie
  Adolf Głowacki:
Milno - Gontowa
  Ze starych gazet

Plany zagród
  Mapka okolic Milna
  Milno - Bukowina
  Milno - Kamionka
  Milnianie alfabetycznie
  Gontowa
  Gontowianie alfabetycznie

Literatura
  papierowa
  z internetu

Linki
  Strony o Kresach
  Przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe

Konktakt
  Kontakt z autorami

Na stronie
Milno na Podolu
Najnowszy użytkownik:
Beata Fatyga
serdecznie witamy.

Zarejestrowanych Użytkowników: 141
Nieaktywowany Użytkownik: 0

Użytkownicy Online:

maria 6 dni
Kazimierz 1 tydzień
Zakrzewski 3 tygodni
artdeco926 6 tygodni
Oksana 7 tygodni
kasia3112 tygodni
Marlena13 tygodni
matheo215 tygodni
Remek20 tygodni
wnoog21 tygodni

Gości Online: 5

Twój numer IP to: 100.24.46.10

Artykuły 330
Foto Albumy 63
Zdjęcia w Albumach 1855
Wątki na Forum 40
Posty na Forum 111
Komentarzy 529
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Zagłosuj na nas

KRESY

Dzieje Milna w dawnych rachunkach - rok 1841

DZIEJE MILNA ZAPISANE W DAWNYCH RACHUNKACH:
ROK 1841



W roku 1841 budowano nową owczarnię i gorzelnię w Milnie. Budowano także nową karczmę na Podliskach. Reperowano również plebanię grecko-katolicką i budowano nowy płot wokół cerkwi. 11 listopada tegoż roku wydarzyła się wielka tragedia - pożar przysiółka Bukowina.

Z rachunków możemy się zorientować, jak wyglądało pobieranie dziesięciny pszczelnej. Przedstawiciel dominium zabierał wybrane przez siebie ule razem z ich zawartością. Poddanym wydawano potem inne, próżne ule, co było odnotowywane w raportach lasowych.




między 6 a 27 czerwca 1841

Reperowano poręcze mostu koło "kasarni" mileńskiej.

(źródło: "Nro 2gi. Rapport 3-Tygodniowy Lasowy z Dóbr Milniańskich; od dnia 6go do dnia 27. Czerwca 1841").



między 27 czerwca a 1 sierpnia 1841

Rozebrano stary spichlerz.

(źródło: "Nro 3cie. Rapport Miesięczny Lasowy z Dóbr Milniańskich; od dnia 27 Czerwca do dnia 1-go Sierpnia 1841").



13 lipca 1841

Czterech Milnian ukarano "za obdarcie 22 lip". Iwan Łucyk, Paweł Sierotiuk, Iwan Sierotiuk i Semko Hnatów za uszkodzenie drzew mieli zapłacić po 6 florenów i 36 krajcarów kary do kasy dominium. Te pieniądze spłacali potem w ratach. Jednocześnie trzech gajowych ("poberezników") - Wojtko Kociubiński, Wojtko Wojciszyn i Michałko Kozak otrzymało nagrodę pieniężną "za przytrzymanie szkodników lasowych", czyli wymienionej czwórki. Przysługiwała im 1/4 sumy wpłaconej jako kara przez schwytanych przez nich "szkodników lasowych".

(źródła: "Księga przychodów i rozchodów majątku Milno od 13 lipca 1841 do 24 października 1843" oraz "Nro 10-ty. Rapport pańszczyzny tygodniowej od dnia 1go do 8go Augusta 841").



18 lipca 1841

Zwierzęta na folwarku Milno:
- 16 sztuk koni (w tym: 1 ogier, 4 wałachy, 8 klaczy, 2 źrebiczki urodzone 1840, 1 źrebiczka urodzona 1841)
- 97 sztuk bydła (w tym: 3 buhaje, 8 wołów roboczych, 15 krów pachtowych dojnych, 30 krów pachtowych jałowiczych, 3 buhajki trzyletnie, 7 buhajków jednorocznych, 6 jałowiczek trzyletnich, 1 jałowiczka jednoroczna)
- 695 sztuk owiec (w tym: 12 baranów, 278 skopów, 288 matek, 33 jagniczki i 17 skopków urodzonych 1840, 31 jagniczek i 36 baranków urodzonych 1841)

(źródło: Nro 8.my Rapport Przychodu i Rozchodu Zboża w Snopie i w Ziarnie, w Dobrach Milniańskich od dnia 18 do 25 Juli 1841.)



między 18 a 25 lipca 1841

przywożono (i odwożono spowrotem) architekta z Chodaczkowa, prawdopodobnie do prac przy gorzelni. Furmanom odjęto za to 4 dni pańszczyzny "ciągłej".

(źródło: Nro 8-my. Rapport pańszczyzny tygodniowej od dnia 18go do 25go Julii 841).



między 1 a 29 sierpnia 1841

Rozebrano starą piekarnię.

Budowano nową karczmę na Podliskach. Na tą ostatnią wydano 14 krokwi i 12 przypasni z materiału rozbiórkowego i 42 pnie dębowe grube z nowego drewna.

(źródło: "Nro 4. Rapport Miesięczny Lasowy z Dóbr Milniańskich; od dnia 1go do 29go Sierpnia 1841").



między 29 sierpnia a 5 września 1841

Zaraza bydlęca w Milnie. Dopisek ekonoma Morawskiego przy raporcie pańszczyzny tygodniowej:

"Bydło skarbowe na oczy choruje i tak płacze póki bielma nie dostanie. Naprzód zachorował przyprowadzony buhaj z Medyki, któremu różne lekarstwa robiliśmy, ale nic nie pomaga. Jałowiczka młoda która ma rok 1 1/2 zupełnie oślepła. - Bydło w całej wsi na taką słabość choruje. Jedna tylko rzecz skutkuje że bydło każdego dnia w południe na dwie godziny zagania się do wody - ta rzecz zdaje się najskuteczniejszą być."

(źródło: Nro 14ty Rapport Pańszczyzn. tygodniowej w Dobrach Milnians. od d. 29. Aug. do 5go Septembr. 1841.)



między 29 sierpnia a 3 października 1841

Dalszy ciąg prac budowlanych przy nowej karczmie na Podliskach. Wydano 16 dyli z materiału rozbiórkowego i 20 pni dębowych grubych z nowego drewna.

Wydawano także drewno na jakiś "nowy most". Zapis nie jest jasny i nie wiadomo, czy chodziło o remontowany w czerwcu mostek koło "kasarni", czy też na inną konstrukcję, w innej części wioski.

(źródło: "Nro 5ty. Rapport Miesięczny Lasowy z Dóbr Milniańskich; od dnia 29 Sierpnia do dnia 3go Października 1841").



13 września 1841

Michał Seretecki, majster ciesielski, otrzymał wynagrodzenie za 11 dni roboczych przy wybudowaniu karczmy na Podliskach. Zapłacono mu za tę pracę 3 floreny i 40 krajcarów.

(źródło: "Księga przychodów i rozchodów majątku Milno od 13 lipca 1841 do 24 października 1843").

Oprócz niego przy budowie karczmy był zatrudniony ten sam murarz, który pracował przy budowie gorzelni.



między 26 września a 3 października 1841

Poddani pomagali mielnikowi przy wykonywaniu koła wodnego w młynie. Za tą pracę odjęto im 6 dni pańszczyzny pieszej.

(źródło: Nro 18ty Rapport Przychodu i Rozchodu Pańszczyzn. tygod. w Dobrach Milniańskich od 26. Septembris do 3go Octobris 1841.)



między 3 a 31 października 1841

Reperacja budynków plebanii grecko-katolickiej w Milnie. Dominium wydało na ten cel 7 grubych pni dębiny i 2 stosy chrustu leszczynowego.

Oprócz tego budowano nowy parkan wokół cerkwi mileńskiej. Wydano na to 35 grubych pni dębiny. Z wypisanego materiału możemy się zorientować o rodzaju prac. Na plebanię były potrzebne dębowe słupy i leszczynowa plecionka, którą potem oblepiano gliną z sieczką, i/lub nawozem.

(źródło: "Nro 6ty. Rapport Miesięczny Lasowy z Dóbr Milniańskich; z dnia 3 do dnia 31 Października 1841").



około 15 października 1841

W Milnie przebywał komisarz z cyrkułu, w sprawie skarg chłopskich. Za jego dzienne utrzymanie dominium zapłaciło 1 florena i 20 krajcarów.

(źródło: "Księga przychodów i rozchodów majątku Milno od 13 lipca 1841 do 24 października 1843").



20 października 1841

Stolarze otrzymali zapłatę za wykonanie 7 ram okiennych i jednych drzwi przy dwóch karczmach mileńskich - łącznie 2 floreny i 5 krajcarów.

(źródło: "Księga przychodów i rozchodów majątku Milno od 13 lipca 1841 do 24 października 1843").



październik 1841

Tracze (obsługujący piłę) z Milna wykonali ("wytarli") 277 łokci posadzki, którą później wysłano dziedzicowi Pawlikowskiemu do Medyki.

(źródło: "Księga przychodów i rozchodów majątku Milno od 13 lipca 1841 do 24 października 1843"). Bogactwem Milna były dęby, więc prawdopodobnie była to posadzka z drewna dębowego.



między 31 października a 28 listopada 1841

Wydawano pogorzelcom drewno na sanie i inne potrzeby.

W Milnie niedawno posadzono jakieś nowe drzewa - bo "na koły do owiązywania lip posadzonych" wydano 8 grubych pni dębowych i 2 wierzchy drzew.

Wykonywano także sztachety przy figurze we wsi - na ten cel przekazano 2 grube pnie dębowe.

Oprócz tego chrustem leszczynowym (czyli plecionką) grodzono płoty wokół dworu.

(źródło: "Nro 7my. Rapport Miesięczny Lasowy z Dóbr Milniańskich; od dnia 31. Października do dnia 28go Listopada 1841").



między 7 a 21 listopada 1841

Sadzono drzewa koło płotów folwarku. Pracę tę wykonywali poddani, wykorzystując 11 dni pańszczyzny pieszej w pierwszym tygodniu i 7 dni pańszczyzny pieszej w drugim tygodniu.

(źródła: Nro 24ty Rapport Pańszczyz. tygod. w Dobrach Milnianskich od d. 7go do 14go 9bra 1841. Nro 25ty Rapport Pańszczyzny tygod. w Dobrach Milnianskich od d. 14 do 21go 9bra 1841.)



28 listopada 1841

Dopisek ekonoma Morawskiego przy raporcie pańszczyzny tygodniowej:

"Poddanym oświadczyłem iż przyszło pozwolenie ażeby sobie Materiał na korczunku oprawiali, lecz powiedzieli, że sami nie są w stanie bez pomocy Skarbu drzewo oprawiać. - Poddani swoją chudobę na zimowie już porozdawali po różnych miejscach. - Co się tyczy na żywność poddanym WWo Ksiądz Dziekan udzielił kilka korcy zboża - I WWo Possesor z Blichu także kilka korcy zboża udzielił pogorzałym. Pogorzelcy ulokowali się na Kamionce i Krasowiczyznie w Dobrach tutejszych."

(źródła: Nro 26ty Rapport Przychodu i Rozchodu Pańszczyz. tygod. w Dobrach Miln. od d. 21go do 28go 9bris 1841.)



między 28 listopada 1841 a 2 stycznia 1842

Pogorzelcom z Bukowiny wydano 640 grubych pni dębowych na odbudowę chałup. Była to pierwsza część odbudowy - stawianie szkieletów ścian. Bardzo ciekawa jest załączona osobno "Konsygnacya Materiału wydanego z Lasu poddanem Mileńskim pogorzałem na chałupe podług wyrachowania JWNego pana Plenipotenta". Wylicza ona dokładnie wydany pogorzelcom materiał budowlany. Możemy więc się zorientować w rozmiarach chat.

Kłopotem jest tylko użyta dawna miara - łokieć. W należącej do państwa austriackiego Galicji funkcjonowały wtedy równocześnie dwie różne miary. Łokieć austriacki, zwany łokciem wiedeńskim (w użytku do 1876 roku) był dłuższy i mierzył 77,9 naszych centymetrów. Łokieć galicyjski, zwany też łokciem lwowskim (w użytku do 1857 roku) był krótszy i mierzył 59,6 naszych centymetrów. Nie wiemy, której z tych dwóch miar używano wówczas w Milnie.

Dla czterdziestu dwóch gospodarzy, których domy spłonęły w wielkim pożarze Bukowiny, wydano identyczny zestaw drewna dębowego na budowę nowej chaty:
4 podwaliny długości 10 łokci,
12 słupów długości 5 łokci,
2 belki długości 8 łokci,
6 klocy długości 4 łokcie,
8 klocy długości 3 łokcie.

Budynek nie mógł być większy od swoich podwalin, czyli maksymalny rozmiar chaty 10 x 10 łokci. Ale podwaliny łączono na różne zaciosy, co odejmowało trochę powierzchni. Kluczowy może tu być rozmiar dwóch 8-łokciowych belek, które na pewno odpowiadały jednemu bokowi budynku. Cała chata mogła więc mieć rozmiar 8 x 8 łokci (w zaokrągleniu 623 x 623 cm dla łokci wiedeńskich, albo 477 x 477 cm dla łokci galicyjskich) lub - maksymalnie - 8 x 10 łokci (w zaokrągleniu 623 x 779 cm dla łokci wiedeńskich, albo 477 x 596 cm dla łokci galicyjskich). Nie była także wysoka. Słupy mierzyły po 5 łokci - w zaokrągleniu 390 cm dla łokci wiedeńskich, albo 298 cm dla łokci galicyjskich. Jednak część tego słupa była wpuszczona w podwalinę, i, być może, w belkę stropową.

Osobno wydawano pogorzelcom drewno na budowę sań, które były im zapewne potrzebne do transportu z lasu tego materiału na budowę domów.

W tym samym okresie czasu ksiądz dziekan Moyseowicz otrzymał 12 stosów drewna na opał, należnych mu z tytułu patronatu dworu nad miejscową cerkwią. Było to drewno dębowe z wierzchów drzew.

Wykonywano także nowe poręcze przy figurze "jadąc do Załoziec". Na ten cel przekazano 2 cienkie pnie dębowe i 17 cienkich pni brzozowych.

(źródło: "Nro 8my. Rapport Lasowy Miesięczny z Dóbr Milnieńskich od dnia 28go Listopada 1841 do dnia 2go Stycznia 1842").



3 grudnia 1841

Odkupiono od dzierżawcy gorzelni Berisza dla pogorzelców 150 korcy hreczki za cenę 240 florenów.

(źródło: "Księga przychodów i rozchodów majątku Milno od 13 lipca 1841 do 24 października 1843").



5 grudnia 1841

Kupiono na potrzeby skarbu dwa kamienie młyńskie za sumę 5 florenów.

(źródło: "Księga przychodów i rozchodów majątku Milno od 13 lipca 1841 do 24 października 1843").



15 grudnia 1841

Szklarze z Załoziec otrzymali pieniądze "za robotę okien i osadzenie tafel" na budynku madatariusza (mandatarii), folwarku, leśniczówce, gorzelni i karczmach. Razem 8 florenów i 24 i 3/4 krajcara.

Tego samego dnia stolarz otrzymał pieniądze za zrobienie "16 tablic w sprawie zakazu polowania".

(źródło: "Księga przychodów i rozchodów majątku Milno od 13 lipca 1841 do 24 października 1843").



19 grudnia 1841

Dopisek ekonoma Morawskiego przy raporcie pańszczyzny tygodniowej:

"Materiał przeznaczony dla pogorzelców Dębowy tak prawie jak wywieziony. Co się tyczy płatew i krokwi - takowe nikt jeszcze nie brał.

(źródło: Nro 29ty Rapport Pańszczyz. tygod. w Dobrach Milnianskich od d. 12go do 19go Nbris 1841 r.)



DZIEJE MILNA ZAPISANE W DAWNYCH RACHUNKACH


Do naszych czasów zachowało się ponad 3.600 skanów różnych archiwaliów, związanych z majątkiem Pawlikowskich w Milnie w latach 1841-1851. Większość z tego zasobu to różne raporty, wysyłane regularnie z Milna do Medyki przez sędziów, ekonomów, leśniczych. Wyrachowywali się z zarobionych i wydanych pieniędzy, z pozyskanego i sprzedanego, bądź inaczej zużytkowanego drewna, z wyprodukowanego w gorzelni alkoholu, z ilości zwierząt w majątku, z zapasów ziarna, kartofli i miodu, z odrobionych dni pańszczyzny, z pobranych danin itp... Innymi słowy - cała buchalteria dawnego majątku ziemskiego Milno, z ostatnich lat pańszczyzny i tuż po jej zniesieniu.

Większość zapisów w tych dawnych rachunkach jest powtarzalna - i, nie ma co ukrywać, trochę nudna. Czasem jednak trafiają się między wierszami ciekawe informacje o dawnym Milnie i żyjących tu ludziach. O nieistniejących już budynkach. O odbudowie spalonych chat (ze spisu wykorzystanego materiału można się zorientować w ich rozmiarach i wyglądzie). O ukaranych za jakieś drobne przewinienia Milnianach (pasących zwierzęta w szkodzie, czy też ścinających bez zezwolenia swoje własne drzewa). I wiele innych - zwykle drobnych - ciekawostek o dawnej wsi. Postanowiliśmy zebrać te wszystkie "okruszki historii" razem, w serii niniejszych artykułów. Mamy nadzieję, że ta praca spodoba się Czytelnikom. interesującym się historią Milna. Jest to fragment dziejów Waszych przodków, o którym nikt nigdy nie napisał. W połowie XIX wieku większość mieszkańców Milna była niepiśmienna i nie pozostawiła po sobie żadnych wspomnień, wioska też nigdy nie miała swojego kronikarza.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z ograniczenia tych źródeł. Najciekawszych informacji - o życiu zwykłych, prostych ludzi - na pewno nie ma tu tyle, ile byśmy chcieli. Szkoda że nie zachowała się do naszych czasów mileńska księga sądowa czy któryś z rejestrów poborów wojskowych. Lecz nic na to nie poradzimy. Cieszmy się z tego, co jest, bo ilość materiałów z Milna jest naprawdę unikalna, w porównaniu do innych miejscowości. Dla większości wiosek z tamtych okolic XIX wiek to taka "czarna dziura", o której - poza księgami kościelnymi i metrykami podatkowymi - w ogóle nie ma innych źródeł historycznych.

Daty wydarzeń są orientacyjne. Wiemy tylko, w jakim dniu - lub przedziale kilku dni - naniesiono informację do raportu kasowego, pańszczyźnianego czy leśnego. W przypadku wypłacania pieniędzy na drogę (tak zwane "viales") działo się to zapewne tego samego dnia, gdy ktoś wyruszał w podróż. Ale już za pracę czasami płacono później - nawet kilka dni po jej wykonaniu.

W przypadku pieniędzy, nie stosowano jeszcze łatwego systemu dziesiętnego. Ówczesna waluta - srebrny floren, zwany też guldenem i złotym austriackim - dzielił się na 60 krajcarów. Ale część mieszkańców Galicji wciąż liczyła w złotych polskich, co dodatkowo komplikowało wyliczenia. Tym jednak nie będziemy się zajmować, bo w naszych źródłach z Milna obliczenia w złotych polskich nigdzie nie występują. Jednak warto wspomnieć o czym innym - o polskich srebrnych monetach, które wciąż kursowały w obiegu wśród ludności, pomimo prawie 70 lat austriackiego panowania. To samo było w Milnie i prawdopodobnie Milnianie opłacali nimi różne daniny dla dworu. Dominium miało z tym kłopot, bo musieli te polskie pieniądze wymieniać w Brodach na austriacką walutę, tracąc kilka procent jako prowizję.

Współczesnego polskiego Czytelnika może zdziwić ilość wzmianek o cerkwi w Milnie - i różnych darowiznach od dominium dla miejscowego grecko-katolickiego proboszcza i parafii. Nie ma w tym nic dziwnego. Z majątkiem Milno wiązał się obowiązek patronatu nad miejscową cerkwią. Każdy kolejny właściciel majątku był zmuszony prawnie do wykonania dawnych zapisów, ufundowanych przez pobożnych poprzedników, jak na przykład coroczna darowizna 12 fur drzewa na opał dla probostwa. Do tego ówczesny proboszcz, ksiądz dziekan Aleksy Moyseowicz żył w zgodzie z Polakami. Był też człowiekiem oczytanym, prenumerował różne czasopisma i udzielał się przy wszelkich akcjach dobroczynnych, co zostało zauważone nawet w Wiedniu. Oprócz tego dobrze znał się na rolnictwie i kilka razy pomagał pracownikom dominium, na przykład przy poprawie stanu hodowli pszczół. Dziedzic Pawlikowski bardzo go cenił i nie odmawiał jego prośbom, zwykle niewygórowanym.

Na koniec o dawnych miarach, które występują w naszych wypisach.

1 garniec = około 3,8 litra. Garniec dzielił się na cztery kwarty (1 kwarta = około 0,95 litra), lub 16 kwaterek (1 kwaterka = około 0,24 litra).

Z miarami długości - stopami - mamy niestety kłopot. W Galicji występowały wówczas dwie miary. Stopa galicyjska (= 0,2977 metra) i stopa wiedeńska (= 0,3161 metra). Nie wiemy, której z nich używano wówczas w Milnie.

Inny problem jest z miarami wagowymi. W tekście występuje nieznana nam abrewiatura, czyli znak pisarski, dziś już nie używany. Nie wiemy, czy chodzi o funty (1 funt = 0,560 kilograma), czy o łuty (1 łut = 0,0175 kilograma).




Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Copyright ©Grupa Przyjaciół Milna. Wykonanie: Remek Paduch & Kazimierz Dajczak 2008-2018