Strona Główna ˇ Forum ˇ Zdjęcia ˇ Teksty ˇ Szukaj na stronieNiedziela, Marzec 24, 2019
Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Forum
  Wszystkie teksty
  Mapa serwisu

Ilustracje
  Galeria zdjęć
  Album
  Stare mapy
  Stare pieczęcie

Teksty
  Historia
  Przodkowie
  Czasy Pawlikowskich
  Czasy przedwojenne
  II wojna światowa
  Po wojnie
  Zasłużeni Milnianie
  Adolf Głowacki:
Milno - Gontowa
  Ze starych gazet

Plany zagród
  Mapka okolic Milna
  Milno - Bukowina
  Milno - Kamionka
  Milnianie alfabetycznie
  Gontowa
  Gontowianie alfabetycznie

Literatura
  papierowa
  z internetu

Linki
  Strony o Kresach
  Przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe

Konktakt
  Kontakt z autorami

Na stronie
Milno na Podolu
Najnowszy użytkownik:
Beata Fatyga
serdecznie witamy.

Zarejestrowanych Użytkowników: 141
Nieaktywowany Użytkownik: 1

Użytkownicy Online:

Oksana 1 dzień
maria 6 dni
MarianSz 1 tydzień
Kazimierz 2 tygodni
Domarecka 6 tygodni
Zakrzewski12 tygodni
artdeco92614 tygodni
kasia3121 tygodni
Marlena22 tygodni
matheo224 tygodni

Gości Online: 3

Twój numer IP to: 107.20.10.203

Artykuły 330
Foto Albumy 63
Zdjęcia w Albumach 1861
Wątki na Forum 40
Posty na Forum 111
Komentarzy 532
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Zagłosuj na nas

KRESY

Dzieje Milna w dawnych rachunkach - rok 1844

DZIEJE MILNA ZAPISANE W DAWNYCH RACHUNKACH:
ROK 1844



W roku 1844 remontowano karczmę na Kamionce. Znów remont - tym razem bardzo duży - "kasarni" na Halawie. Kontynuowano prace przy budowie nowej piekarni. Postawiono nowy "loch" - czyli piwnicę - na Halawie. Wykonano nową studnię w Gontowie. Naprawiano oficyny folwarczne i groblę przy młynie. W kwietniu wciąż leżały grube warstwy śniegu. Doszło do kradzieży w majątku - niewyśledzony sprawca ukradł spod zamknięcia dwa konie.



7 stycznia 1844

Zwierzęta na folwarku Milno:
- 13 sztuk koni (w tym: 4 konie i 8 klaczy roboczych oraz 1 klaczka jednoroczna)
- 82 sztuki bydła (w tym: 2 buhaje, 9 wołów, 22 krowy dojne, 8 krów cielnych, 5 byczków i 7 cieliczek ponad trzyletnich, 6 byczków ponad dwuletnich, 6 byczków i 5 cieliczek ponad jednorocznych, 3 byczki i 2 cieliczki urodzone 1842, 2 byczki i 5 cieliczek urodzonych 1843)
- 884 sztuk owiec (w tym: 9 baranów, 233 dorosłe skopy, 256 dorosłych matek, 123 skopki i 108 jagniczek jarkowych, 88 baranków i 67 jagniczek urodzonych 1843)

(źródło: Rapport No 24 Przychodów i Rozchodów Zbóż w Snopie, jako też w Ziarnie od dnia 7go do dnia 14go Stycznia 1844.)



między 7 a 21 stycznia 1844

Dla księdza dziekana Moyseowicza wydano na opał 12 sągów dubeltowych drewna dębowego i dwie fury opału z pni. Drewno to zostało przed przekazaniem porąbane przez pracowników dominium.

Reperowano dach nad piecem w cegielni.

(źródło: Nro 9, Rapport lasowy od dnia 7. do dnia 21. stycznia 1844 R.)



między 4 a 18 lutego 1844

Znów wydawano drewno dla pogorzelców. Dębowe słupy na budowę nowych chlewów. Wysoka liczba poszkodowanych (marcowy raport wspomina o 40 gospodarzach), lecz brak listy imiennej. Nie ma też innych źródeł o następnym dużym kataklizmie w Milnie. Wygląda więc, że był to dalszy ciąg odbudowy spalonych w 1841 roku zagród na Bukowinie.

(źródło: Nro 11, Rapport lasowy od dnia 4. do dnia 18. Lutego 844.)



między 12 a 24 lutego 1844

Za zrobienie dwóch dużych stołów do karczem wypłacono stolarzowi 3 floreny i 36 krajcarów.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowey Milniańskiey od 12 do 24 Lutego 1844.)



między 18 lutego a 3 marca 1844

Dominium wydało drewno na opał do szkółki parafialnej w Milnie - 6 fur gałęzi.

Na dzwonnicę w kościele rzymsko-katolickim w Załoźcach podarowano 6 pni dębowych.

(źródło: Nro 12; Rapport Lasowy od dnia 18 Lutego do dnia 3go Marca 1844.)



21 lutego 1844

Kradzież koni w majątku Milno. Niewiadomy złodziej ukradł spod zamknięcia dwa konie - klacz roboczą i klaczkę jednoroczną.

(źródło: Rapport No 30 Przychodów i Rozchodów Zbóż w Snopie jakoteż i w Ziarnie od 18go do 25go Lutego 1844.)



między 3 a 17 marca 1844

Kontynuowano wydawanie drewna dla pogorzałych poddanych, które rozpoczęło się w lutym. Tym razem typowe materiały na budowę nowych dachów - płatwie i krokwie.

(źródło: Nro 13, Rapport Lasowy z dwóch Tygodni, od dnia 3go do dnia 17 Marca 1844 R.)



między 17 a 31 marca 1844

Reperowano furtkę przy folwarku - do tego celu użyto dwie tarcice dębowe półtora calowe.

Budowano nowy loch (piwnicę) na Halawie.

Leśniczy Świdziński dodał przy raporcie szczegóły o rozdysponowanym przed 17 marca materiale. Każdy z 40 pogorzałych gospodarzy, według listy sporządzonej przez pana plenipotenta, otrzymał taką samą ilość materiału budowlanego:
- 8 słupów dębowych po 4 i pół łokcia,
- 2 płatwie podłużne po 9 łokci,
- 3 płatwie poprzeczne po 7 łokci,
- 4 pary krokwi po 5 i pół łokcia,
- 3 pary przypaśni po 5 i pół łokcia,
- 30 sztuk łat osikowych

(źródło: Nro 14 Rapport dwó(!) Tygodniowy Lasowy, od dnia 17go do 31 Marca 1844.)



między 31 marca a 14 kwietnia 1844

Reperowano płoty w folwarku. Użyto przy tym 4 cienkie pnie dębowe, 30 sztuk łat i 12 fur chrustu.

(źródło: Nro 15, Rapport Lasowyi z dwóch Tygodni od dnia 31 Marca do 14. Kwietnia 844.)



między 7 a 14 kwietnia 1844

Ciekawostka meteorologiczna. W kwietniu 1843 w Milnie wciąż leżał śnieg, i to grubą warstwą. Żeby go odgarnąć z jam kartoflanych dominium wykorzystało 9 dni pieszych pańszczyzny. Czyli pewnie 9 Milnian przez jeden dzień odgarniało ten śnieg.

(źródło: Rapport No 37. z Czynności Pańszczyzny Tygodniowey od dnia 7go do 14go Kwietnia 1844.)



14 kwietnia 1844

W Milnie przebywa komisarz z cyrkułu Wyszyński. Na raporcie kasowym sędzia Wincenty Körner dopisał: "Mam tu właśnie p. Komisarza Wyszyńskiego na Komissyi za Żydów".

(źródło: Rapport Kassy Prowentowey Milniańskiey od 6 do 14 Kwietnia 1844.)



między 14 a 28 kwietnia 1844

Dominium wydało materiał na reperację płotów u księdza dziekana Moyseowicza - 2 kopy kołów z pni drzew i 10 fur chrustu.

Kontynuowano reperację płotów przy folwarku. Zapewne już tylko prace z wyplataniem - w rachunku lasowym figuruje kolejne 12 fur chrustu.

(źródło: Nro 16 Rapport Lasowyi z dwóch Tygodni; od dnia 14. do 28 Kwietnia 1844.)



między 21 a 27 kwietnia 1844

Milnianin Michał Dziul zapłacił do kasy dominium 3 floreny i 36 krajcarów kary lasowej za ścięcie dąbczaka. Trzecią część tej kary (1 reński i 18 krajcarów) otrzymali niewymienieni z nazwiska gajowi "za przytrzymanie Michała Dziula w szkodzie".

Stolarz Gromnicki otrzymał 4 floreny i 48 krajcarów zapłaty za zrobienie 8 okien do nowej piekarni na folwarku.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowey Milniańskiey od 21 do 27 Kwietnia 1844.)



między 5 a 11 maja 1844

Cieśla Kolinger otrzymał zapłatę "za podważenie nowej piekarni i postawienie komina" dni 6 po 36 krajcarów - razem 3 floreny i 36 krajcarów.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowey Milniańskiey od 5 do 11 Maja 1844.)



między 12 a 25 maja 1844

Milnianin Wojtek Zaleski wpłacił do kasy dominium 1 floren i 30 krajcarów kary za pasienie koni w lesie.

Murarzom zapłacono 25 florenów za wymurowanie ścian, pieców i komina w nowej piekarni oraz 2 floreny i 45 krajcarów za wyremontowanie i wybielenie mandatarii.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowey Milniańskiey od 12 do 25 Maja 1844.)



między 19 a 23 maja 1844

Sprzedano "na trumnę Oberauzyrowi" trzy tarcice dębowe jednocalowe po łokci 8.

(źródło: Nro 18 Rapport Lasowy, od dnia 12 Maja do dnia 2go Czerwca 1844 R.)

Tu dodatkowych danych dostarcza nam rzymskokatolicka księga zgonów. 19 maja 1844 w Milnie zastrzelił się (oryg. "Glande plumbia se exanimavit") 30-letni Wawrzyniec Żurowski. Jego zawód ówczesny ksiądz zapisał w dwóch językach - po łacinie "superior curator vectigalium", po niemiecku "Oberaufseher", czyli starszy celnik. Pochowano go 23 maja 1844 na cmentarzu parafialnym w Załoźcach, zmarłego odprowadzał ksiądz wikariusz Aleksander Iskrzyński. Długi okres między zgonem a pochówkiem (aż cztery dni, gdy standardowo chowano zmarłych po 48 godzinach) wskazuje, że w sprawie tej śmierci - jak każdej nienaturalnej - było prowadzone śledztwo przez cyrkuł, lecz w księdze zgonów nie zostało to odnotowane.

(źródło: Parochia Załoźcensis - Copia Liborum metricalum Mortuorum pro anno 1844.)



między 2 a 23 czerwca 1844

Reperowano groblę przy młynie. Dominium wydało na te prace 30 fur drewna "tarasowego".

Postawiono nowy "loch" na Halawie

(źródło: Nro 19 Rapport Lasowy od dnia 2go do dnia 23. Czerwca 1844 R.)



między 23 czerwca a 14 lipca 1844

Czterej Milnianie - Iwan Kozak, Jacko Łoik, Marcin Mazur i Szymko Misztal - zostali ukarani za pasienie koni w lesie. Łącznie wpłacili do kasy dominium 6 florenów i 36 krajcarów. Za schwytanie tych "szkodników lasowych" gajowi otrzymali nagrodę - trzecią część kary, to jest 2 floreny i 12 krajcarów.

Milnianin Pawło Syrotiuk musiał zapłacić karę - 2 floreny - za zrobioną z bydłem szkodę w pszenicy.

Zapłacono stolarzowi 6 florenów za ułożenie podłogi w nowym skarbowym loszku w Milnie.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowey Milniańskiey od 23 Czerwca 1844 do 14 Lipca.)



8 lipca 1844

Dnia 8 lipca 1844 owczarz Mateusz Szeliga utopił się w jeziorze pasąc owce. Zapis o tym znalazł się w raporcie kasy prowiantowej, na marginesie. Chociaż ten człowiek zginął na służbie, dominium wypłaciło jego rodzinie jedynie zarobioną pensję Mateusza Szeligi do 8 lipca 1844, to jest za przepracowane 2 miesiące i 8 dni - ogółem 2 floreny i 48 krajcarów.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowey Milniańskiey od 23 Czerwca 1844 do 14 Lipca.)

Dodatkowe informacje o tym zmarłym tragicznie Milnianinie z rzymskokatolickiej księgi zgonów. Ksiądz niestety nie zapisał nic o jego stanie cywilnym. Jedynie: Mateusz Szeliga, pracowity, lat 36 (czyli urodził się około 1808 roku). Mieszkał w domu nr 182 w Milnie. Przyczyna śmierci oryg. "perit in agua ". Zmarł 9 lipca 1844, a pochowano go 11 lipca, na rzymskokatolickim cmentarzu parafialnym w Załoźcach. Zmarłego odprowadzał ksiądz wikariusz Aleksander Iskrzyński.

(źródło: Parochia Załoźcensis - Copia Liborum metricalum Mortuorum pro anno 1844.)



21 lipca 1844

Misje rzymsko-katolickie w łacińskiej parafii Załoźce.

"Łącząc mój Raport donoszę Wielmożnemu Panu Dobrodziejowi, iż tutaj częste deszcze przychodzą, tak że trudno prawie dzień pogodny zgadnąć do potrzebnej czynności przy sianozbiorach. Mam jeszcze więcej nad 100 kosarzy kosić i zbierać siana, lecz przy tym mamy tutaj w kościele Załozieckim przez Jezuitów Misję obchodzoną, przez dni 14, a tak lud będąc tym nabożeństwem zajęty że nawet przez kilka dni na pańszczyznę nie wychodzili, i przez to parę dni straciło się pogodnych."

(źródło: list ekonoma z Milna, Grzegorza Borodyewicza do Ludwika Zawałkiewicza, plenipotenta dóbr Medyckich, datowany Milno 21 lipca 1844.)



między 27 lipca a 3 sierpnia 1844

Gajowym wypłacono nagrodę - 2 floreny - za "przytrzymanie szkodników lasowych" - jako należna trzecia część kary "pod dniem 9 i 23 lipca zapłaconej".

(źródło: Rapport Kassy Prowentowey Milniańskiey od 27 Lipca do 4 Sierpnia 1844.)



między 3 a 18 sierpnia 1844

Mieszkaniec Blichu Hryńko Piróg zapłacił karę lasową - 2 floreny. W raporcie nie zapisano, za jakie wykroczenie.

Kupiono do młynów "kamień wierzchni" za 13 florenów.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowej Milnieńskiej od 3go do 18go Sierpnia [1844].)



19 sierpnia 1844

Dwaj (lub trzej) Milninie zostali ukarani karami finansowymi. Prokop Semczyszyn musiał zapłacić karę za pasienie bydła w lesie - 2 floreny i 40 krajcarów. Hrynko Jędruch Łucyk (tak w oryginale, być może chodzi o dwie osoby) 4 floreny kary za uszkodzenie pszenicy bydłem. Tych delikwentów przytrzymał leśniczy Świdziński, który też odebrał za to nagrodę z kasy dominium w wysokości jednej trzeciej zasądzonej "szkodnikom" kary, to jest 2 floreny i 13 krajcarów.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowej Milnieńskiej od 18go do 24go Sierpnia 1844.)



między 24 a 31 sierpnia 1844

Dominium zapłaciło koszty kuracji pisarza Strzelczyńskiego "podług rozporządzenia Gubernialnego z dnia 22 Lutego 1844 Z.[ahl - niem. "liczba"] 7967 i Cyrkularnego z dnia 2 Maja 1844 Z.[ahl] 4537. Łącznie 62 floreny. Była to bardzo duża suma, bo sam Strzelczyński zarabiał kwartalnie 20 florenów na posadzie pisarza w Milnie

(źródło: Rapport Kassy Prowentowej Milniańskiej od 24go do 31go Sierpnia 1844.)



między 1 a 15 września 1844

Milnianin Iwan Kozak został ukarany "za szkodę w pszenicy z cielętami uczynioną". Musiał zapłacić 3 floreny.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowej Milnieńskiej od 1go do 15go Września 1844.)



między 29 września a 3 listopada 1844

Reperowano mostki przy budynkach.

Popalonemu poddanemu Wickowi Dec wydano materiał na nową chałupę.

(źródło: Nro 24; Rapport Lasowy Miesięczny, od dnia 29 września do dnia 3. Listopada 1844 R.)



między 19 a 26 października

Dominium zapłaciło murarzom 9 florenów za postawienie drugiego pieca w karczmie na Kamionce oraz za prace remontowe przy naprawie sklepienia i reszty tej karczmy.

Z Milna do Medyki wyjechały dwie fury z grochem i miodem. Transport nadzorował pasiecznik Jan Bosakowski, któremu wydano na drogę 7 florenów i 30 krajcarów do wyrachowania się.

(źródło: Rapport Kassy Prowentowej Milniańskiej od 19 do 26 Października 1844.)



między 30 listopada a 15 grudnia 1844

Dominium przesłało do gazety 1 floren i 25 krajcarów reszty za opublikowany edykt w sprawie zbiegów rekrutacyjnych

(źródło: Rapport Kassy Prowentowej Milniańskiej od 30 Listopada do 15 Grudnia 1844.)



między 30 listopada a 15 grudnia 1844

Księdzu dziekanowi Moyseowiczowi wydano należne drewno na opał - 6 stosów dubeltowych drewna dębowego i 6 stosów dubeltowych drewna brzozowego. W rachunku jest zapis, że drewno te porąbali pracownicy dominium i czeladź księdza dziekana.

Czterem pogorzałym poddanym wydano na nowe stajnie 24 słupy, 8 kloców, 12 par krokwi i 12 par przypaśnic.

(źródło: Nro 27 Rapport Lasowy z dwóch Tygodni; od dnia 30 Listop. do dnia 15. grudnia 1844.)



między 15 a 29 grudnia 1844

Dominium darowało drewno na opał do szkółki parafialnej - 2 fury zwierszek i 2 fury gałęzi.

Reperowano płoty przy folwarku, zużywając na ten cel 26 fur chrustu.

(źródło: Nro 28 Rapport Lasowy z dwóch Tygodni; od dnia 15 do dnia 29go grudnia 1844 R.)



20 i 22 grudnia 1844

Milnianie Jędruch Podhaniuk i Karol Szeliga zostali przytrzymani "w szkodzie lasowej". Musieli zapłacić karę - razem prawdopodobnie 6 florenów i 15 krajcarów. Nie dysponujemy rachunkiem kasowym z tego okresu. Informację o ich wykroczeniu znaleźliśmy w rachunku z marca 1845, gdzie odnotowano wypłacenie zaległej nagrody gajowym za schwytanie Podhaniuka i Szeligi w szkodzie - standardowa trzecia część kary, to jest 2 floreny i 5 krajcarów. Pora roku wykroczenia wskazuje, że obaj ukarani prawdopodobnie ścinali drzewa na opał

(źródło: Rapport Kassy Prowentowey Milniańskiey od 1 do 8 Marca 1845.)



DZIEJE MILNA ZAPISANE W DAWNYCH RACHUNKACH


Do naszych czasów zachowało się ponad 3.600 skanów różnych archiwaliów, związanych z majątkiem Pawlikowskich w Milnie w latach 1841-1851. Większość z tego zasobu to różne raporty, wysyłane regularnie z Milna do Medyki przez sędziów, ekonomów, leśniczych. Wyrachowywali się z zarobionych i wydanych pieniędzy, z pozyskanego i sprzedanego, bądź inaczej zużytkowanego drewna, z wyprodukowanego w gorzelni alkoholu, z ilości zwierząt w majątku, z zapasów ziarna, kartofli i miodu, z odrobionych dni pańszczyzny, z pobranych danin itp... Innymi słowy - cała buchalteria dawnego majątku ziemskiego Milno, z ostatnich lat pańszczyzny i tuż po jej zniesieniu.

Większość zapisów w tych dawnych rachunkach jest powtarzalna - i, nie ma co ukrywać, trochę nudna. Czasem jednak trafiają się między wierszami ciekawe informacje o dawnym Milnie i żyjących tu ludziach. O nieistniejących już budynkach. O odbudowie spalonych chat (ze spisu wykorzystanego materiału można się zorientować w ich rozmiarach i wyglądzie). O ukaranych za jakieś drobne przewinienia Milnianach (pasących zwierzęta w szkodzie, czy też ścinających bez zezwolenia swoje własne drzewa). I wiele innych - zwykle drobnych - ciekawostek o dawnej wsi. Postanowiliśmy zebrać te wszystkie "okruszki historii" razem, w serii niniejszych artykułów. Mamy nadzieję, że ta praca spodoba się Czytelnikom. interesującym się historią Milna. Jest to fragment dziejów Waszych przodków, o którym nikt nigdy nie napisał. W połowie XIX wieku większość mieszkańców Milna była niepiśmienna i nie pozostawiła po sobie żadnych wspomnień, wioska też nigdy nie miała swojego kronikarza.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z ograniczenia tych źródeł. Najciekawszych informacji - o życiu zwykłych, prostych ludzi - na pewno nie ma tu tyle, ile byśmy chcieli. Szkoda że nie zachowała się do naszych czasów mileńska księga sądowa czy któryś z rejestrów poborów wojskowych. Lecz nic na to nie poradzimy. Cieszmy się z tego, co jest, bo ilość materiałów z Milna jest naprawdę unikalna, w porównaniu do innych miejscowości. Dla większości wiosek z tamtych okolic XIX wiek to taka "czarna dziura", o której - poza księgami kościelnymi i metrykami podatkowymi - w ogóle nie ma innych źródeł historycznych.

Daty wydarzeń są orientacyjne. Wiemy tylko, w jakim dniu - lub przedziale kilku dni - naniesiono informację do raportu kasowego, pańszczyźnianego czy leśnego. W przypadku wypłacania pieniędzy na drogę (tak zwane "viales") działo się to zapewne tego samego dnia, gdy ktoś wyruszał w podróż. Ale już za pracę czasami płacono później - nawet kilka dni po jej wykonaniu.

W przypadku pieniędzy, nie stosowano jeszcze łatwego systemu dziesiętnego. Ówczesna waluta - srebrny floren, zwany też guldenem i złotym austriackim - dzielił się na 60 krajcarów. Ale część mieszkańców Galicji wciąż liczyła w złotych polskich, co dodatkowo komplikowało wyliczenia. Tym jednak nie będziemy się zajmować, bo w naszych źródłach z Milna obliczenia w złotych polskich nigdzie nie występują. Jednak warto wspomnieć o czym innym - o polskich srebrnych monetach, które wciąż kursowały w obiegu wśród ludności, pomimo prawie 70 lat austriackiego panowania. To samo było w Milnie i prawdopodobnie Milnianie opłacali nimi różne daniny dla dworu. Dominium miało z tym kłopot, bo musieli te polskie pieniądze wymieniać w Brodach na austriacką walutę, tracąc kilka procent jako prowizję.

Współczesnego polskiego Czytelnika może zdziwić ilość wzmianek o cerkwi w Milnie - i różnych darowiznach od dominium dla miejscowego grecko-katolickiego proboszcza i parafii. Nie ma w tym nic dziwnego. Z majątkiem Milno wiązał się obowiązek patronatu nad miejscową cerkwią. Każdy kolejny właściciel majątku był zmuszony prawnie do wykonania dawnych zapisów, ufundowanych przez pobożnych poprzedników, jak na przykład coroczna darowizna 12 fur drzewa na opał dla probostwa. Do tego ówczesny proboszcz, ksiądz dziekan Aleksy Moyseowicz żył w zgodzie z Polakami. Był też człowiekiem oczytanym, prenumerował różne czasopisma i udzielał się przy wszelkich akcjach dobroczynnych, co zostało zauważone nawet w Wiedniu. Oprócz tego dobrze znał się na rolnictwie i kilka razy pomagał pracownikom dominium, na przykład przy poprawie stanu hodowli pszczół. Dziedzic Pawlikowski bardzo go cenił i nie odmawiał jego prośbom, zwykle niewygórowanym.

Na koniec o dawnych miarach, które występują w naszych wypisach.

1 garniec = około 3,8 litra. Garniec dzielił się na cztery kwarty (1 kwarta = około 0,95 litra), lub 16 kwaterek (1 kwaterka = około 0,24 litra).

Z miarami długości - stopami - mamy niestety kłopot. W Galicji występowały wówczas dwie miary. Stopa galicyjska (= 0,2977 metra) i stopa wiedeńska (= 0,3161 metra). Nie wiemy, której z nich używano wówczas w Milnie.

Inny problem jest z miarami wagowymi. W tekście występuje nieznana nam abrewiatura, czyli znak pisarski, dziś już nie używany. Nie wiemy, czy chodzi o funty (1 funt = 0,560 kilograma), czy o łuty (1 łut = 0,0175 kilograma).




Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Copyright ©Grupa Przyjaciół Milna. Wykonanie: Remek Paduch & Kazimierz Dajczak 2008-2018