Strona Główna ˇ Forum ˇ Zdjęcia ˇ Teksty ˇ Szukaj na stronieWtorek, Czerwiec 18, 2019
Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Forum
  Wszystkie teksty
  Mapa serwisu

Ilustracje
  Galeria zdjęć
  Album
  Stare mapy
  Stare pieczęcie

Teksty
  Historia
  Przodkowie
  Czasy Pawlikowskich
  Czasy przedwojenne
  II wojna światowa
  Po wojnie
  Zasłużeni Milnianie
  Adolf Głowacki:
Milno - Gontowa
  Ze starych gazet

Plany zagród
  Mapka okolic Milna
  Milno - Bukowina
  Milno - Kamionka
  Milnianie alfabetycznie
  Gontowa
  Gontowianie alfabetycznie

Literatura
  papierowa
  z internetu

Linki
  Strony o Kresach
  Przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe

Konktakt
  Kontakt z autorami

Na stronie
Milno na Podolu
Najnowszy użytkownik:
Aneta
serdecznie witamy.

Zarejestrowanych Użytkowników: 144
Nieaktywowany Użytkownik: 2

Użytkownicy Online:

Kazimierz 5 dni
zenekt 6 dni
Adolf 1 tydzień
MarianSz 1 tydzień
zalz 3 tygodni
maria 3 tygodni
artdeco926 4 tygodni
maciejm 5 tygodni
ikrapiec 5 tygodni
kasia31 6 tygodni

Gości Online: 2

Twój numer IP to: 54.91.4.56

Artykuły 330
Foto Albumy 63
Zdjęcia w Albumach 1861
Wątki na Forum 40
Posty na Forum 111
Komentarzy 532
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Zagłosuj na nas

KRESY

Dyspozycje dla rządców w Milnie cz. 10 marzec - kwiecień 1840

DYSPOZYCJE GWALBERTA PAWLIKOWSKIEGO
W SPRAWIE MAJĄTKU MILNO 1838-1841
część 10: marzec - kwiecień 1840
(rządca - Felicjan Madeyski, mandatariusz - Grzegorz Bubella)




Dnia 24go Marca 1840

Z przysłaniem łabędzi wstrzymaj się jeszcze, bo byś te co masz dostać w Sasowie nie mógł tu przysłać, gdyż Hr. Starzeńskiego tam nie ma, to by Ci je nie wydali, spodziewają się go tu codziennie. Ja Ci jeszcze względem tego napiszę.

Żeś stare krowy sprzedał, dobrześ zrobił. Powoli dokupuj dobrych, ale się koniecznie staraj pacht wypuścić. Na ten sposób, jak mi piszesz, było by najgorzej. Najprzód nie zezwalam na to, aby dawać fury, wszakże i teraz masz biedę z pańszczyzną, a Ty mu chcesz dać pięćdziesiąt fur i dwie do Brodów, a sto cztery do Załoziec, porachuj więc, wiele Ci dni na rok odpadnie pańszczyzny. Zmiłuj się szanuj pańszczyznę a wtedy nie będziesz potrzebował nadrobnej. O ogrodzie także wiedzieć nie chcę. W zimie brahy nie dam, a płótno niech sobie kupi. Mieszkanie, opał i do każdych 10 krów po jednej dziewce, te mu dać potrzeba. Ja oddaję krowę dojną lub jałową i od tej biorę podług bliskości miasta po 18 lub 20 ZR [złotych reńskich] w.w., bo jałowa będzie się doić, a dojna gdy zostanie cielną przestanią, cielęta są moje, a pachter musi mi je do sześciu skończonych niedziel porządnie dać wyssać. Do rozwożenia zaś może sobie trzymać na mojej paszy bez siana i woza jednego lub dwa konie. Co do brahy w miejscu gdzie ma gorzelnię, stawiaj stare krowy, bo młode w braże tracą zęby, a wtedy za każdą sztukę biorę w tydzień jeden ZR [złoty reński] w.w. Ja nie pojmuję nawet mój kochany Madejski, jak żeś mi takie mógł robić propozycye, staraj się tylko a znajdziesz korzystniejsze, a i potrzeba aby to bydło mi zyski(?) czyniło.

Tobie potrzeba mieć przyjaciela w cyrkule, człowieka rozsądnego i uczciwego, któryby Ci radził szczerze. Tak też i teraz z pańszczyzną nadrobną, nie pojmuję jakiej Ty chcesz rady, bo z tego co Ty piszesz i z odpisu ich skargi już się nic dorozumieć nie mogę. Sochanik był człowiek płytkiego rozumu, a takich skarg z niego nie było. Weźcie się tylko obydwa z Panem Bubellą do tego z zastanowieniem, i co zrobić myślicie donieście mi, a żadnych nie będzie sprzeczek, tem bardziej jeżeli wprowadzisz porządek i bez potrzeby nie będziesz pańszczyzną szafował, a starać się będziesz aby przy małości gruntów tą pańszczyznę, która jest obrobić.

Chłopom należy dać rezolucyą, a te mi wprzódy zaraz przyślij. Mnie te nieustanne waśnie z gromadą bardzo martwią, a Ty, gdy sobie tylko zadasz pracy i rozsądnie działać będziesz, tak z chłopami, jak i z temi co ich podżegają, to będziesz miał spokój. W tem się Twoja głowa i serce pokaże. Na wszystko jest sposób, tylko się zastanowić potrzeba, a i Bubella niech się do tego zabierze. To, że winien to nie uwalnia nas od oddania mu teraz znowu zapomogi, ale masz prawo żądać od niego, aby to co mu dajesz odrobił, i tego się trzymaj i pilnuj, a to nawet należy podać do cyrkułu, że nie chcą zarabiać (jeżeli tak jest w istocie) a Ty mu do tego dajesz sposobność. Pańszczyznę zaś tak dysponuj, jak Ci to mówiłem, a jak będzie porządek, to nie będzie na chłopach remanentów, i Ty nie będziesz potrzebował pomocy.

Tamtejsi Panowie chcieli by i buhaje i barany mieć darmo, już się to z Panem Baronem Czechowiczem pokazało.

Zmiłuj się oszczędzaj na wydatkach.

O pszczołach pamiętaj.

Arendarz tamtejszy był tu u mnie, alem go zupełnie odesłał do Ciebie, i nic tu nie robiłem, Ty się więc tam staraj, abyś z nim jak najlepiej zrobił, lub z innym.




Dnia 12go Kwietnia 1840.

Źle bardzo mój K.[ochany] M.[adejski] zrobiłeś, iż na niepewne łabędzie powierzyłeś pieniądze, bo to szkoda niemała, a jeszcze i tyle ambarasu i nieprzyjemności. Jeżeli więc nie masz pewności, iż za kilka dni dostaniesz obiecane Ci łabędzie, to te które już masz, wypraw zaraz wraz z chłopami przeznaczonemi do ogrodu, bo już i koniczynę którą masz dostać z Medyki siać potrzeba. Z Sasowa już łabędzi nie dostaniesz, więc po nie niech nie wstępują.

Co do krów, powtarzam iż tak jak Ci pisałem, biorę teraz w Bacowie i w Starzniu, a nie pojmuję dlaczegoby się te lepiej doić miały, kiedy Ty pewnie kupiłeś dobre i masz więcej paszy, bo u mnie przepełniono bydłem, a rogatemu (? lub: rogatowe, nieczytelne) dla owiec odciągają. Gdy się zobaczymy, przeczytasz własny Twój list, i przekonasz się, że to com Ci był z niego wypisał, w istocie się w nim znajduje.

Na dodatki pańszczyźniane nie mogę pozwolić, bo wiesz sam ile Ci pańszczyzny potrzeba, ale się tylko staraj, a przy Twej życzliwości pewny jestem, iż znajdziesz takiego, któremu z korzyścią wypuścisz.

Masła garncy 6 przyślij dla Matki mej żony, mieszkającej na Sykstówce w domu Sokala, ale byle było młode, bo inaczej to nie przysyłaj.

Ja Cię bardzo o to proszę, miej w Cyrkule przyjaciół, ale rozsądnych i szczerych. Z chłopami działaj rozsądnie sprawiedliwie, a wiem iż wszystko pomyślnie dla mnie ukończysz, teraźniejszy zaś czas, do tego jest najsposobniejszy, bo potrzebują zapomogi, zresztą potrzeba także i ich pisarzy pozyskać. Mój K.[ochany] M.[adejski] jeżeli tylko we wszystkim z rozsądkiem i zastanowieniem będziesz postępował, a pewnie wszystko najlepiej pójdzie.

Pańszczyznę oszczędzaj, a będziesz widział, iż tylko do kartofli będziesz potrzebował przynająć.

Co do arendy, wypuściłeś ją był w roku zeszłym nienajgorzej, nie wątpię więc iż przy staranności, i w tym roku dobrze puścisz, weź się tylko szczerze do tego, to tylko pamiętaj, aby żadnej, a żadnej nie dodawać pańszczyzny. Najlepiej jest wypuścić tylko na rok, a jeżeli teraźniejszego nie utrzymasz, to pamiętaj aby nic nie został winien, a podobnoś jest jakiś strof przez cyrkuł nałożony, to niech go zapłaci, tak jak i za ojca, o który się już cyrkuł upominał.

Nie masz w tym nic złego, żeś konie nie kupił.

Bardzo Cię proszę zbieraj pieniądze abyś mi mógł przysłać, gdy Ci napiszę o nie.

Pszczoły staraj się ile możności ratować.

Zboże nie wszystko wyprzedaj, aby zapas został na każdy wypadek.

Zdaje mi się żeś z lasu za nadto dawał gromadzie, bądź z tym ostrożniejszy i rozsądniejszy, i tylko to daj, co już niezbędne jest potrzebne, bo i las się niszczy i chłop marnotrawi.

Żeś dał panu poczmistrzowi to dobrze, ale niech będzie akuratniejszy w wyprawianiu listów.

Pamiętaj o płotach.

Potrzeba mi pomyśleć ze skórami, przędzą i płótnami, aby te artykuły spieniężyć, przy skórach uważaj czyli nie lepiej je ostrzyc i wełnę osobno przedać?

Ogrodniczków których masz przysłać, pamiętaj aby nie byli tacy, coby mieli wkrótce uciec lub byli leniwi.

Pretensji chłopów względem wynagrodzenia nadrobnej zupełnie nie pojmuję, i z opisania Twego rozumieć nie mogę, bo to, czyli on w tym lub inszym tygodniu odrobił, lub nadrobił nic nie stanowi. O to Cię proszę, zakończ tę rzecz jak najlepiej dla mnie i nie dawać im potrzeby na drugi raz robienia sobie pretensyi.

Sochanik podobnoś stamtąd odchodzi, zmiłuj się, staraj się od niego papiery nam potrzebne poodbierać, choćby i mu za to co i dać.




Dnia 15go Kwietnia 1840.

Spodziewam się mój Madejski, iż tak masz wszystko przygotowane, iż przy pierwszej sposobności będziesz mógł zacząć siejbę, a i uprawki w jesieni musiałeś był porobić.

Z raportu Twego z 12go b.m. ze zmartwieniem widzę, iż nie zostawiłeś tylko bardzo mały zapas pszenicy w snopie, a i w ziarnie jej niemasz, jednakże to niedobrze. Nie młóć więc już tej co się została, abyś przynajmniej gdyby Bóg dopuścił nieurodzaj, miał coś na siew. Powtarzam Ci więc to, com Ci tyle razy pisał, aby nigdy zboże tak nie wyprzedawać, by nie zostawało na siew.

Uważaj, abyś tratowaniem śniegu bydłem, większej nie zrobił oziminów szkody.

Skąd też będziesz miał kartofle do nasienia?

Panu Bubelli nie obowiązywałem Cię dawać papieru do kancellaryi, na ten raz przyjmuję tę ekspensę, ale jej więcej bez mojej wiedzy czynić nie pozwalam.

Równie także jeżdżenie z rekrutami, należy także do obowiązków ściśle z mandataryą połączonych, a za takie nie obiecywałem diet, bo te tylko za podróże w moich z mandataryą niepołączonych interesach dawać przyrzekłem, może to był jaki inny wydatek? Radbym także wiedział wieliście mieli rekrutów. Powiedz P. Bubelli aby mi o tem napisał.

Jak Ty tam nad trubnikami(?) /nieczytelne słowo/ przerabiasz? Proszę Cię tylko abyś dobrze wszystko rozważywszy bez niepotrzebnych wydatków tak urządził gorzelnię, aby ją w tym roku można było wypuścić, także i pachtę z wołami dać potrzeba, a co do maszyn, to proszę Cię daj mi plan, by się zawczasu o nie postarać

Staraj się także abyś miał dosyć kartofli, gnój więc dobrze pod nie pole.

Wracam się do maszyn, plan Twój ma się rozumieć nie rysunek, ale tymczasem tylko projekt na wiele korcy i czy miedziane, czyli drewniane kotły.

Gdy chłopom będziesz dawał zapomogi, zawsze to staraj się czynić na odrobek, jest to sposób najlepszy i dla nich i dla nas, lecz to czyń przy wójcie i przysiężnym, aby Ci potem nie zapominali i pewnie odrobili.

Widzę że przykupujesz bydło, i kontent jestem z tego, ale proszę Cię bardzo aby to nie był drobiazg, bo bym się martwił, gdy do Cię przyjadę.




Dnia 23 Kwietnia 1840.

Już to mój Madejski, jeżeli tylko zabierzesz się z całą szczerością i krokami należytemi, to pewny jestem że arendę dobrze wypuścisz, nie upieraj się jednakże na 50 (nieczytelny skrót - złotych reńskich?) aukcyi, bo tej wątpię, abyś mógł dostać dla teraźniejszej biedy, pomiędzy pospólstwem. Staw się jednakże seryą, a pewny jestem, że dobrze wyjdziesz. Na Ciebie i Twoją życzliwość to zdaję. A pamiętaj, abyś sobie mlewo do gorzelni wymówił, tyle ile tylko będzie potrzeba, bo bez tego i nam i temu któremu byśmy puścili, trudno by było palić.

Ja Ci to nie przestanę powtarzać, abyś jak najbardziej oszczędzał w wydatkach, bo to się bez czegoś często obejdzie, na co się wydaje, a pieniądz krągły zawsze ubywa.

Co do gorzelni pisałem Ci iż czekam na plan od Ciebie, chcę zaś aby gorzelnię tak urządzić, abyśmy mieli wydatek jak najlepszy, zawsze się potrzeba stosować do tego co już tam jest i starać aby z jak tylko można najmniejszym kosztem a dobrze zrobić.

O pszczołach, powtarzam, iż je nie chcę mieć rozdzielone.

Bardzo Cię proszę, i sam wszelkiego przyłóż starania, a i P. Bubellę dopilnuj, abyście raz już z chłopami pokończyli, nie należy im folgować bez potrzeby, ale równie nie chcę aby ich w czemkolwiek uciemiężać. Wierzaj mi mój Madejski, jeżeli tylko z zastanowieniem roboty rozdzielisz, to Ci pańszczyzna wystarczy.

Z Sochanikiem nie tylko o papiery staraj się co zrobić, ale i w innych interesach zaciągnąć należytej wiadomości.

Zaklinam Cię na wszystko, szanuj lasu u utrzymuj w nim porządek.

Z siejbą ile tylko można spiesz, a zboże siej jak najczystsze i najlepsze, także i kartofli sadź jak najwięcej. Także abyś przyszedł do koniczyny i wyki.




podpis Gwalberta Pawlikowskiego

podpis Gwalberta Pawlikowskiego na starym dokumencie


Gwalbert Pawlikowski (ur. 1792, zm. 1852), dziedzic z Medyki, galicyjski polityk, botanik i badacz starożytności w roku 1832 poślubił Henrykę hr. Dzieduszycką, córkę ówczesnego właściciela dóbr załozieckich. Częścią posagu żony były dobra ziemskie Milno i Gontowa.

Pawlikowski u siebie w Medyce nie był złym gospodarzem. Utworzył piękny ogród botaniczny, zaprowadził pierwszą w Polsce czteroletnią szkołę ogrodniczą, znał się na hodowli zwierząt. Gorzej przedstawiała się sprawa z majątkiem Milno. Z powodu znacznego oddalenia nie mógł go osobiście nadzorować. Posługiwał się rządcami i mandatariuszami. Zachowały się jego dyspozycje z lat 1838-1841 dla rządców w Milnie, które prezentujemy w serii poniższych artykułów. Możemy w nich zobaczyć różne próby zwiększenia dochodów z mileńskiego majątku.

Wygląda na to, że nie miał szczęścia w doborze ludzi. Z lektury (ale i skarg chłopskich) wyłania się ciekawy obraz. Najprawdopodobniej kolejne ekipy zarządców Milna po prostu go okradały. Ignorowali polecenia dotyczące hodowli zwierząt, nie interesowali się ich losem (przez co np. owce masowo zdychały), zawyżali koszty wszelkich zakupów czy remontów, na dodatek wikłali dziedzica w niepotrzebne spory z poddanymi. "Złym duchem" był najwyraźniej miejscowy cwaniak, Izraelita Herszko Guttman, który tych ludzi korumpował.

Gwalbert Pawlikowski był spokojnym człowiekiem i raczej pobłażliwym (żeby nie rzec łatwowiernym). Ale i on miał już tego dosyć. Na początku roku 1839 zdenerwował się i wymienił rządcę Łazowskiego na Madejskiego oraz mandatariusza Sochanika na Bubellę. Jednak już niedługo i z nową ekipą miał te same problemy. Skończyło się na tym, że Pawlikowscy zrezygnowali z zarządzania Milnem i puścili majątek w dzierżawę.




Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Copyright ©Grupa Przyjaciół Milna. Wykonanie: Remek Paduch & Kazimierz Dajczak 2008-2018